Artykuł w kategoriach: Węże – Artykuły, Wężowate

Rozmnażanie węży z rodziny Colubridae


Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [37]
Loading...

Rozmnażanie węży z rodziny Colubridae

W niniejszym artykule zamierzam omówić najbardziej odpowiednie warunki inkubacji jaj węży. Koncentruję się na przekazaniu informacji ogólnych, wspólnych dla najczęściej hodowanych przedstawicieli Colubridae ; wymogi jej członków rzadziej spotykanych w terrariach lub o bardziej nietypowej biologii mogą dość znacznie odbiegać od przedstawionego tu schematu.


W naturze samice węży składają jaja w miejscach charakteryzujących się odpowiednio stabilnymi parametrami, w szczególności zaś odpowiednią temperaturą i właściwą wilgotnością. Jaja bywają składane na przykład wewnątrz próchniejących pni, w kopcach opadłych liści, pryzmach nawozu czy szczelinach skał. W warunkach terraryjnych rozwój jaj przebiega w inkubatorach stworzonych przez hodowcę. Powinny one naśladować zoptymalizowane warunki naturalne.

Składanie jaj

Na kilka do kilkunastu dni przed złożeniem jaj ciężarne samice zrzucają wylinkę. Ich zachowanie ulega gwałtownej zmianie – natychmiast po niej stają się wyjątkowo aktywne. Poszukują bowiem właściwego miejsca do zniesienia. Obiecujące kryjówki są odwiedzane wielokrotnie, matka w końcu wybiera najodpowiedniejszą i w niej pozostaje na pewien czas przed złożeniem jaj. Samica w tym okresie wymaga spokoju. Należy ograniczyć do koniecznego minimum prace w terrarium, unikać jej przenoszenia, wyciągania. Najlepiej, aby każda przyszła matka była trzymana osobno – inne węże, a zwłaszcza inne poszukujące miejsca na złożenie jaj samice mogą jej przeszkadzać.

Chcąc doprowadzić do pomyślnego złożenia jaj należy zapewnić samicy węża miejsce odpowiadające jej potrzebom – odpowiednio bezpieczne, ciepłe i wilgotne. Komorą lęgową może być zaciemniony pojemnik z wyciętym w pokrywie niewielkim otworem umożliwiającym samicy dostanie się do środka. Wymiary jego dna powinny być nie mniejsze niż 1,5-2 powierzchnie ciała zwiniętej samicy. Nad warstwą ściółki pozostawiamy wolną przestrzeń – co najmniej dwukrotną wysokość ciała węża. Komorę lęgową wypełniamy warstwą namoczonego wermikulitu o grubości co najmniej 5-7 cm – grubszą dla większych gatunków. Można także stosować jako substrat torfowiec, pocięte kawałki gąbki lub mieszaninę torfu z piaskiem. Ściółka musi być wyraźnie wilgotna, ale po wyciśnięciu garści w dłoni powinno z niej wypłynąć tylko kilka kropel wody. Wewnątrz komory temperatura musi wynosić 26-27°C.

Proces znoszenia jaj trwa zwykle do kilku godzin, może przeciągnąć się do kilkunastu, gdy jest ich wiele i znoszone są w odstępach czasu. Samica zwykle przez kilka do kilkunastu godzin wypoczywa w pobliżu złoża, odzyskując siły. Jeśli jesteśmy pewni, że złożyła już wszystkie jaja, możemy ją wyciągnąć i przenieść je do inkubatora. Jeśli nie, lepiej poczekać aż sama ją opuści, stres związany z ingerencją może spowodować bowiem u nerwowych węży zatrzymanie składania. Po zniesieniu samicę badamy palpacyjnie, sprawdzając czy żadne jajo nie pozostało w jej ciele. Jeśli zniosła wszystkie, dajemy jej odpocząć przed co najmniej dobę po czym karmimy. Samice odbudowujące siły po lęgach karmimy intensywnie – często (nawet codziennie lub co drugi dzień) ale niedużymi porcjami, do momentu odzyskania pierwotnej kondycji.

Inkubacja jaj

Zapłodnione jaja węży z rodziny Colubridae są białe i pokryte skórzastą, dość elastyczną osłonką. Bezpośrednio po złożeniu są wilgotne i lepkie, więc zazwyczaj sklejają się ze sobą i tak je inkubujemy. Lepiej ich od siebie nie odklejać, gdyż zazwyczaj prowadzi to do ich uszkodzenia. Jaja niezalężone są na ogół żółtawe, często niekształtne i mniejsze od zapłodnionych i najczęściej nie przyklejają się do reszty. Łatwo je rozpoznać i należy je usunąć. Jaja wyglądające jak zapłodnione ale częściowo przebarwione, zdeformowane, z przezroczystymi okienkami w osłonce przeznaczamy do inkubacji, jeśli tylko część skorupki wygląda normalnie. Często wprawdzie zamierają, ale czasami wykluwają się z nich młode. Najlepiej przenosić jaja do inkubatora w tej samej pozycji, w jakiej zostały złożone, chociaż wiadomo, że zwłaszcza bezpośrednio po złożeniu jaja są dość odporne na obracanie czy wstrząsy.

Ponieważ węże nie interesują się złożonymi jajami przebieg inkubacji zależy od właściwego wyboru jej miejsca przez matkę, w hodowli zaś – od warunków zapewnianych przez hodowcę. Przystępując do rozmnażania węży musimy już zawczasu mieć przygotowany odpowiedni inkubator.

Wykorzystywane są różne wersje inkubatorów. Dawniej najpopularniejsze było inkubowanie jaj w łaźni wodnej – pojemniki z jajami wstawiano do większego naczynia (akwarium) z wodą ogrzewaną grzałką akwarystyczną. Niektórzy umieszczają jaja na siatce wiszącej nad zbiornikiem z wodą. Obecnie równie często używane są inkubatory suche, w których pojemniki z jajami stawiane są na półkach, pod którymi znajduje się źródło ciepła, zwykle kabel. Wilgotność zapewnia wstawione do środka naczynie z parującą wodą. Niezależnie od rodzaju wykorzystywanego inkubatora musi on zachowywać stabilne warunki wewnątrz. Źródło ciepła musi równomiernie nagrzewać cały pojemnik, a stałą temperaturę uzyskamy przez podłączenie go do termoregulatora. Szklany inkubator warto dodatkowo zaizolować styropianem.

Rozwijające się zarodki gadów mają niewielkie zapotrzebowanie na tlen, dlatego powierzchnia wentylacji może być niewielka Wskazane jest natomiast wietrzenie inkubatora przez 2-3 minuty, nie rzadziej niż co 48 godzin.

Jaja wstawiamy do inkubatora w pojemniku – ja stosuję plastikowe pudełka wykorzystywane do celów spożywczych, z wywierconymi paroma kilkumilimetrowej średnicy otworami w pokrywie Jaja zakopujemy w wermikulicie, najlepiej w taki sposób, aby każde z nich miało przynajmniej 1/4 – 1/5 powierzchni osłonki odkrytej. Aby zapobiec przesychaniu jaj znajdujących się u góry złoża i nie stykających się z substratem, nakrywamy je luźno zwilżonym torfowcem.


W inkubatorze przez całą dobę utrzymujemy stałą temperaturę 26-27°C i wilgotność rzędu 80-90%. W wyższej niż proponowana temperaturze inkubacja jest szybsza, ale wiele jaj zamiera a uzyskane malce są mniejsze i słabsze w porównaniu z wężykami, które rozwijały się w nieco niższych temperaturach. Zdarzają się często wśród nich okazy zdeformowane. Do zaburzeń rozwoju może doprowadzić już kilkunastogodzinne podniesienie temperatury. Jej sporadyczne spadki nawet do 18 stopni pozostają bez większego wpływu na rozwój jaj – kilkugodzinna przerwa w dostawie prądu raczej nie zaszkodzi. Substrat w jakim rozwijają się jaja ma być tak samo wysycony wodą jak ten w pojemniku do ich składania. Nadmiernie przeschnięty nawilżamy podlewając go wodą o tej samej temperaturze co inkubator. Nigdy nie należy spryskiwać ani polewać samych jaj, należy też zapobiegać zalewaniu ich większą ilością skroplonej wody spływającej z pokrywy pojemnika; można w tym celu ułożyć ją pod pewnym kątem.

Zdrowe jaja mają osłonkę napiętą, sprężystą i elastyczną, która pod lekkim naciskiem ugina się, ale bez trwałego odkształcenia. Przesuszone jaja marszczą się i zapadają, łatwo więc rozpoznać ten stan i można je jeszcze uratować. Zbyt duża ilość wody nieuchronnie uśmierca zarodki, powierzchnia jaja żółknie albo brązowieje, może stać się kleista bądź wydawać się tłusta, jaja takie nieprzyjemnie pachną. Jeśli na osłonce pojawia się pleśń, można usuwać ją przy pomocy gazika. Pojedynczych psujących się jaj nie usuwamy, jeśli wymagałoby to oderwania od reszty złoża. Niekiedy zresztą z jaja pierwotnie zdrowego, które podczas inkubacji częściowo spleśniało lub zapadło się wylęga się zdrowe młode.

W opisywanych warunkach czas od złożenia jaja do wylęgu może trwać 55-80 dni. Zwykle młode przychodzą na świat po 60-65 dniach od zniesienia. Czasem tuż przed kluciem jaja tracą turgor i lekko się zapadają lub „pocą się’ – na osłonce pojawiają się krople wody.

Postępowanie przy wylęgu

Młode węże klują się rozcinając osłonkę zębem jajowym – keratynowym ostro zakończonym wyrostkiem umiejscowionym na czubku pyska, zrzucanym wraz z pierwszą wylinką. Proces wylęgu nie przebiega jednak u węży równie dynamicznie, jak np. u ptaków. Wężyk otwierając jajo i wystawia głowę ale najczęściej nie wychodzi natychmiast. Nie jest na to przygotowany, ma bowiem jeszcze niewchłonięty woreczek żółtkowy, którego absorpcja zajmuje mu od kilku godzin do kilku dni. Dopiero po tym okresie młody opuszcza jajo przez wykonane wcześniej nacięcie. Może jeszcze mieć przyczepioną pępowinę, która jednak szybko zasycha i odpada. W środowisku naturalnym świeżo wyklute węże nie opuszczają bezpośredniej okolicy gniazda od razu. Często odchodzą z miejsca wyklucia dopiero po kilku dniach, mogą też poczekać z opuszczeniem bezpiecznego schronienia po zrzuceniu pierwszej w życiu wylinki, co następuje zwykle w ciągu 5 – 15 dni od wylęgu. Aktywność młodych węży wzrasta wtedy znacznie i rozpoczynają one poszukiwania pokarmu.

Począwszy od 55 dnia od złożenia jaj warto co 1-2 dni kontrolować sytuację w inkubatorze. Nawet złożenie przez tę samą samicę i rozwój w identycznych warunkach nie pozwala przewidzieć daty wylęgu dokładnie. Gdy tylko zauważymy, że choć jedno jajo jest nacięte, wystawiamy pojemnik z inkubatora i zabezpieczamy przed ucieczką młodych, choć oczywiście nadal musimy utrzymywać odpowiednią temperaturę. Jest to wskazane zwłaszcza wtedy, gdy jaja inkubowane są w łaźni wodnej.

Na ogół wszystkie młode z jednego złoża jaj wykluwają się w zbliżonym terminie – w ciągu 1-3 dni.. Zdarza się jednak wylęg rozciągnięty w czasie na tydzień lub nieco dłużej. Nie musi być to powodem do niepokoju, jeśli młode wylęgają się bez problemu i są zdrowe. Czasem jednak część jaj nie daje znaku życia, choć wyglądają one dobrze a rodzeństwo już się wykluło. Niekiedy nacina się więc osłonki jaj, aby umożliwić wyjście także słabszym młodym. Czy jednak warto stosować tę kontrowersyjną praktykę w hodowli, umożliwiając przeżycie młodym zbyt słabym do samodzielnego wylęgu. Moment klucia jest jednak pierwszym etapem selekcji węży i niejednokrotnie te uzyskane z jaj otwartych sztucznie są zdeformowane i nadają się jedynie do eutanazji, a jeśli żyją – gorzej się odchowują gdyż są słabsze. Dopuszczając później takie węże do rozrodu możemy dać początek linii o zwiększonej ilości problemów zdrowotnych. Jeśli przyczyną problemów z wykluciem jest brak zęba jajowego, potomstwo może oddziedziczyć tę cechę. Ponadto zawsze istnieje ryzyko rozcięcia jaja zbyt wcześnie, gdy wąż w środku nie jest zdolny do przeżycia. Jeśli mimo wszystko postanowi się nacinać jaja, ostrym skalpelem lub nożyczkami, uprzednio zdezynfekowanymi – nacinamy górną powierzchnię jaja. Nacięcie powinno przebiegać najwyżej przez 1/3 – 1/4 jego długości, nie wolno rozcinać osłonki całkowicie. Jeśli płyn wydobywający się z miejsca nacięcia jest mętny lub nieprzezroczysty, wąż wewnątrz najpewniej nie żyje. Podobnie będzie w wypadku, gdy widziane naczynia krwionośne są szare, zielonkawe lub niebieskawe. Jeśli jest przejrzysty, możemy dostrzec naczynia krwionośne o żywoczerwonej barwie – zwierzę żyje, pozostawiamy je w spokoju do czasu samodzielnego opuszczenia jaja.


Noworodki mogą przez kilka pierwszych dni pozostać w pojemniku, w którym przyszły na świat. Niektórzy pozostawiają je tam nawet do momentu zrzucenia wylinki. Warto jednak moim zdaniem przenosić młode węże do docelowych terrariów od razu po zauważeniu ich wyjściu z jaja. Kontakt z psującymi się resztkami płynu owodniowego czy błon płodowych i wysoka wilgotność może umożliwić rozwinięcie się bakteryjnego zapalenia skóry. Pełzające po pojemniku młode niepokoją te wykluwające się. Wcześniejsze przenoszenie do terrarium docelowego to także wcześniejsza aklimatyzacja, która może przekładać się na szybsze rozpoczęcie pobierania pokarmu.

Każdy wężyk powinien być dokładnie obejrzany i zbadany palpacyjnie pod kątem wad kręgosłupa, najlepiej także zważony. Zapisujemy jego pochodzenie(rodowód) – ważny zwłaszcza w przypadku mutantów barwnych i ich heterozygot czy mieszańców międzytaksonowych, datę wyklucia, wagę, a później także datę zrzucenia pierwszej (i kolejnych) wylinek, daty karmienia i ilość przyjętego pokarmu oraz ew. problemy związane z tym osobnikiem. Są to dane istotne dla hodowcy i ich zapisywanie uważam za nieodzowne, zwłaszcza jeśli zajmujemy się jednocześnie większą liczbą węży z różnych miotów po różnych rodzicach. Dane te należy też przekazać nowemu właścicielowi zwierzęcia, jeśli zostanie ono sprzedane.
Opracowanie i źródła informacji
Piotr Piliczewski

Post Comment