| « Dymorfizm płciowy u ptasz.. |   Artykuły » Pajęczaki » Rozmnażanie » |
|
Rozmnażanie ptaszników
Po zakończeniu przygotowań, możemy podjąć się pierwszej próby łączenia naszych pająków. Gdzie jej dokonać? W przypadku łagodnych gatunków, które uchodzą za łatwe w rozmnażaniu, możemy próbować łączyć je na „neutralnym” terenie, np. w dużym terrarium (najlepiej wysypać na dno torf lub włókno kokosowe), tak aby samiec miał możliwość ucieczki. Ja takie pająki dopuszczam najczęściej na podłodze, na środku mojego pokoju – oczywiście bardzo uważnie kontroluje ich zachowanie oraz mam przygotowane pojemniczki, którymi mógłbym przykryć je w razie jakiejkolwiek próby ucieczki. W przypadku agresywnych i szybkich gatunków, taka metoda jest z oczywistych względów wykluczona. Wtedy najlepiej wpuścić samca do terrarium samicy, jeśli nie są to szybkie lub dobrze skaczące pająki (np. nadrzewne), możemy zostawić otwarte drzwiczki od terrarium, tak aby dać samcowi szansę ucieczki przed samicą. Kiedy samiec wyczuje obecność samicy, zacznie szybko uderzać bulbusami w podłoże, często też będzie cały drżeć. Owe drgania są charakterystyczne dla każdego gatunku i mają być dla samicy sygnałem, że zbliżające się zwierze nie jest napastnikiem, ani ofiarą, a potencjalnym partnerem. Jeśli samica jest skora do rozrodu, również powinna zacząć bębnić odnóżami o podłoże, choć nie jest to regułą. Samice często zachowują się bardzo pasywnie i reagują dopiero wtedy, kiedy samiec dotknie ich odnóżami. Kiedy już do tego dojdzie, samica może przyjąć postawę obronną (co nie oznacza, że do kopulacji nie dojdzie, wręcz przeciwnie – jest to pewnego rodzaju ułatwienie dla samca, który w takiej sytuacji ma duże szanse na to by szybko złapać szczękoczułki samicy w haczyki na pierwszej parze swych odnóży i unieruchomić ją, a po tym rozpocząć kopulacje) lub pająki mogą zacząć się nawzajem głaskać po odnóżach (tak nazywa to większość hodowców, choć dla mnie bardziej przypomina to siłowanie się). Samiec w ten sposób chce uśpić czujność partnerki i unieść ją do góry. Wtedy ma możliwość przytrzymania jej szczękoczułków tak, aby samica nie mogła go już zaatakować. Wtedy powoli zaczyna unosić ją do coraz wyżej, czasem tak bardzo, że niemal przewraca ją do góry nogami. Wsuwając się pod nią, bardzo szybko uderza bulbusami o spód jej ciała, w między czasie wsuwając je do szczeliny płciowej samicy i przekazując nasienie. Kiedy zaobserwujemy, że samiec wykonał już ten zabieg i wychodzi spod ciała samicy, dobrze jest, by wsunąć na przykład pęsetę między szczękoczułki samicy i w ten sposób ją przytrzymać lub odsunąć od samca – dzięki temu zapewnimy mu bezpieczną ucieczkę. W przypadku gatunków, których samce nie posiadają haczyków goleniowych sama kopulacja może trwać zaledwie sekundy – kiedy samica uniesie przednią część ciała, samiec błyskawicznie wsuwa się pod nią, przekazuje nasienie i ucieka, gdyż nie ma żadnej możliwości przytrzymania jej szczękoczułków. Cały akt może trwać od kilkudziesięciu sekund, do kilkunastu minut. Po kopulacji karmimy samice obficie, aż do momentu, kiedy to sama odmówi przyjmowania pokarmu. Budowa kokonu: W zależności od gatunku samica sporządza kokon w przeciągu 1-12 miesięcy, jednak przeważnie jest to około pół roku. Około miesiąc przed złożeniem, samica przestanie przyjmować pokarm i stanie się bardzo aktywna – zacznie przekopywać całe podłoże w terrarium lub prząść spore ilości sieci, rozbudowując swoje gniazdo i przygotowując odpowiednie miejsce do budowy kokonu. Proces ten zaczyna przeważnie od „zamknięcia” się w niewielkiej komorze wykonanej z sieci. W niej wykonuje oprzęd, który będzie przypominał kształtem miskę, i do niego złoży jaja. Jaj, w zależności od gatunku i osobnika, może być od kilkudziesięciu sztuk do blisko dwóch tysięcy. W trakcie składania do kokonu, jaja są zapładniane. Kiedy samica składa jaja, jej odwłok kurczy się i marszczy, przybierając bardzo nienaturalne kształty. Po złożeniu, jaja są szczelnie pokrywane kolejną warstwą pajęczyny, która ma chronić je przed urazami mechanicznymi i zabrudzeniami, które mogłyby dostać się do kokonu podczas składania go. Kiedy samica skończy pokrywać jajka, zaczyna się ostatni etap budowy kokonu – odrywa od podłoża pierwszą warstwę pajęczyny (do której składane były jaja) i zawija ją, formując kokon w kształcie kulki. Cały proces budowy kokonu może trwać od kilku godzin do, nawet, ponad doby. Samice wielu gatunków noszą kokon cały czas przy sobie i co jakiś czas go obracają. Natomiast pająki, które sporządzają dużo sieci (np. Pterinochilus murinus, Psalmopoeus cambridgei), wbudowują go w swoje gniazdo, przez co czasem zdarza się, że hodowca nawet nie spostrzega, iż kokon został złożony. W przypadku niektórych gatunków (z rodzaju Pterinochilus) jest tak, że samice po około 2-3 miesiącach budują kolejny, nieco mniejszy kokon. Bardzo sporadycznie zdarzają się też przypadki, że takie samice budują trzeci kokon. Bywa również tak, że młode samiczki budują kokony, pomimo, iż nie miały jakiegokolwiek kontaktu z samcem. Z takiego kokonu nic się nie wylęgnie, gdyż jaja nie mogły zostać zapłodnione. Samica linieje najczęściej po kilku miesiącach od złożenia kokonu (najczęściej przypada to na moment kiedy pajączki z tego kokonu są już po pierwszej lub drugiej wylince). I w tedy ponownie możemy próbować ją rozmnożyć. Inkubacja jaj: Po złożeniu przez samicę kokonu, należy zadać sobie zasadnicze pytanie – czy chcemy, aby opiekowała się nim sama, czy odbierzemy jej go i poddamy sztucznej inkubacji? Wydawać by się mogło, że najlepiej kokonem zaopiekuje się nie kto inny, a samica, która go sporządziła. Niestety warunki panujące w terrarium nie są idealne do inkubacji jaj, przez co procent młodych, które się wylęgną, może być stosunkowo niewielki. Często zdarza się też, że jeśli samica wyczuwa niepokój, lub nie może znaleźć odpowiednich warunków do inkubacji jaj, to niszczy cały kokon. Dlatego odpowiedź na zadane na początku pytanie, jest dla mnie oczywista – zawsze odbieram samicom kokony i sztucznie je inkubuję, o ile szczególnie zależy mi na ich wylęgu. Dokonuję tego przeważnie w kilka dni od złożenia kokonu. Zatem jak odebrać kokon samicy? Musimy być świadomi, że przyszła matka, najprawdopodobniej będzie bardzo zawzięcie bronić swojego potomstwa. Dlatego najlepiej uzbroić się w cierpliwość i zaczekać na moment, aż pająk na chwile odłoży kokon i nieco się od niego oddali. Wtedy stanowczo, ale równocześnie ostrożnie, odpychamy samiczkę długim pędzelkiem o miękkim włosiu, a pęsetą wyciągamy kokon – należy obchodzić się z nim bardzo delikatnie by nie uszkodzić jaj! Jeśli nasz ptasznik nie oddala się od kokonu, to trzeba będzie go zdecydowanie odepchnąć i „wyrwać” mu go. Jeszcze raz zaznaczam, że trzeba tego dokonać ostrożnie ale również szybko i stanowczo – bo jeśli nie my uszkodzimy jaja, to może to zrobić samica, wbijając w kokon swoje kły. Po odebraniu kokonu, należy umieścić go w inkubatorze. Oto najpopularniejsze metody inkubacji: Plastikowe wiaderko lub niewielkie akwarium wypełniamy do 1/3 wysokości wodą, w której umieszczamy grzałkę akwarystyczną. Pojemnik nakrywamy gazą i kładziemy na niej kokon, który ma zwisać jak na hamaku. Grzałkę podłączamy do termostatu akwarystycznego, którego czujnik ustawiamy w pobliżu kokonu. Całość przykrywamy pokrywą, z dużą ilością otworów wentylacyjnych. Dobrze by pokrywa była ustawiona pod niewielkim kątem do inkubatora, dzięki temu krople wody nie będą skapywać na jaja. Stosowanie grzałki i termostatu jest oczywiście zbędne jeśli chcemy w jakiś inny sposób ogrzewać powietrze. Mi, taka metoda wydaje się najpraktyczniejsza. Do większego pojemniczka wypełnionego kilkucentymetrową warstwą namoczonego torfu lub wermikulitu wstawiamy mniejszy, wyścielony ręcznikami papierowymi, na których kładziemy kokon. Duży pojemnik przykrywamy pokrywą z otworami wentylacyjnymi Temperatura inkubacji powinna wynosić 26ºC. Kokony można obracać (tak jak robiłaby to samica), lub też nie (tak jak w przypadku kokonów wbudowanych w gniazdo). Osobiście nie zauważyłem by miało to jakiś wpływ na skuteczność inkubacji. Wylęg młodych: Po około 3 tygodniach od złożenia kokonu przez samicę, o ile poddaliśmy go sztucznej inkubacji, musimy podjąć się otwarcia go. Do tego celu używamy malutkich nożyczek, i staramy się nie uszkodzić jaj lub nimf w pierwszym stadium rozwoju. Po dwóch tygodniach nimfy zrzucają wylinki i przekształcają się w drugie stadium larwalne. Wtedy należy przesypać je do większego pojemniczka, na dnie którego będzie się znajdował lekko wilgotny ręcznik papierowy. Po 3 - 4 tygodniach powinny przekształcić się w pająki po pierwszej wylince. Od tej chwili będą w stanie samodzielnie się odżywiać, więc należy rozdzielić je do osobnych pojemniczków po kliszy, aby nie doszło do zjawiska kanibalizmu. W tej chwili pozostaje mi jedynie pogratulować uzyskania przychówku i życzyć powodzenia w dalszej hodowli! I w razie niepowodzeń w rozmnażaniu, nie należy się zrażać i załamywać rąk, tylko starać wyciągać konkretne wnioski. Trzeba pamiętać o tym, że przy rozmnażaniu ptaszników, poza własnymi umiejętnościami i doświadczeniem, trzeba też liczyć spory łut szczęścia. Inne, najczęściej zadawane pytania, dotyczące zagadnienia rozmnażania ptaszników:
Z pośród popularnych w krajowych hodowlach gatunków, zdecydowanie najłatwiej rozmnaża się Pterinochilus murinus i Psalmopoeus cambridgei (choć ten pierwszy gatunek zdecydowanie odradzam początkującym hodowcom!). Dlaczego? Łatwo dopasować parkę, chętnie kopulują, szybko składają kokon (zazwyczaj po jednej kopulacji składają dwa kokony w pewnych odstępach czasowych). Kokon łatwo się inkubuje i młode niezwykle łatwo odchować (szczególnie tyczy się to P.murinus). Z gatunków szczególnie nadających się dla początkujących hodowców, łatwo rozmnażają się Brachypelma sp. 2. Czy rozmnażanie ma wpływ na długość życia mojej samicy? Z pewnością tak. Trudno jednak jednoznacznie powiedzieć, jak duży. Niewątpliwie każdy składany przez nią kokon jakoś osłabia jej organizm i może skrócić jej życie o pewien okres czasu. Zdarza się też, że rozmnażanie zbyt młodej samicy może doprowadzić do jej śmieci – niejednokrotnie zdarzało się już, że nieduże, młode samice, jakiś czas po kopulacji lub tuż po złożeniu kokonu, stawały się bardzo słabe i zdychały. Czym to jest spowodowane? Przyczyn może być kilka, ale najprawdopodobniej organizm niektórych młodych samiczek może być zbyt słaby do tego, by przetrwać proces produkcji jajeczek. Jest to na pewno jakiś sygnał do tego by nie śpieszyć się nadto z podejmowaniem prób rozmnażania samiczek. 3. Dlaczego może mi nie udać się rozmnażanie moich pająków? Bardzo często zdarza się, że z przyczyn losowych nie udaje się uzyskać przychówku. Oto większość z tych przyczyn: Jak widzimy, większość z tych przyczyn jest niezależna od samego hodowcy, co jest dowodem na to, że przy rozmnażaniu ptaszników trzeba w dużej mierze liczyć na sprzyjający los. Opracował: Arkadiusz Guzanek – newneo, na podstawie własnych doświadczeń. |
REKLAMA
|