Artykuł w kategoriach: Wiadomości, Jaszczurki – Wiadomości, Krokodyle – Wiadomości, Płazy – Wiadomości, Węże – Wiadomości, Żółwie – Wiadomości

Raport z USA (2001)


Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [5]
Loading...

W 2001 roku amerykańska organizacja The Humane Society of the US (HSUS) opublikowała 150 stronicowy raport o handlu gadami na terenach USA. Treść jest alarmująca i szokująca. Pokrótce przedstawię wybrane fakty.


W ciągu ostatnich kilku lat w USA stało się modne posiadanie oprócz typowych zwierząt domowych (kota, psa) także jakieś egzotyczne zwierzę, najczęściej gada. Według American Veterinary Medical Association i American Pet Products Manufacturers Association w roku 2000 w USA w 3,9 mln gospodarstw domowych posiadało przynajmniej jednego egzotycznego płaza lub gada i zaobserwowano wzrost tej liczby od 1998 o ponad 44%! Przeliczając to na ilość osobników uzyskano wynik conajmniej 9 mln osobników egzotycznych płazów i gadów (wzrost o 10% od roku 1998). Ciekawostka jest to, że 75% posiadaczy to kobiety.

Najczęściej kupowane i trzymane są żółwie (46%), potem węże (22%), legwany (19%) i inne jaszczurki (18%). Większość tych zwierząt pochodzi z odłowu z natury lub są pierwszym pokoleniem urodzonym w niewoli uzyskanych z odłowionych ciężarnych samic(chów farmowy). Tylko małą część procenta stanowią zwierzęta z hodowli amatorskiej lub profesjonalnej!

W latach 1989-97 do USA przybyło 18,3 mln gadów reprezentujących 645 gatunków. W samym 1997 przybyło tam 1,7 mln zwierząt na ogólną sumę 6,5 mln $. Jaszczurki stanowiły 70%, żółwie 15%, węże 12,8% i krokodyle 1%. Najczęściej przybywały gatunki: Iguana iguana, Hemidactylus sp. Python regius, Physinathus cocincinus, Takydromus sp., Elaphe carinata i Sceloporus sp.

W tymże roku (1997) najczęściej zwierzęta pochodziły z: Kolumbii (330 tys. osobników), Salwadoru, Wietnamu, Tajlandii i Beninu. W latach 1989-97 z USA wyeksportowano 57,8 mln osobników reprezentujących 638 gatunków rodzimych gadów za ogólną sumę 12,5 mln $. Najczęściej eksportowane były: żółwie (96,6%), jaszczurki (2,4%), węże (0,5%), i krokodyle (0,2%). Były to głównie gatunki: Trachemys scripta elegans, Iguana iguana, Anolis caroliniensis, Graptemys sp. i Trionyx sp. Ciekawe jest to, do jakich krajów eksportowano wspominane zwierzęta. I tak w roku 1989 była to Francja, Południowa Korea i Hongkong, a już w roku 1997 były to Chiny i Hongkong.

Kolejny fragment opracowania zajmuje się warunkami transportu i przeżywalność zwierząt. Szok jest jeszcze większy! Według jednych danych 10% zwierząt ginie w drodze z miejsca odłowu do eksportera. Według innych badań w zależności od dystansu, jaki zwierzęta pokonują zanim dotrą do USA śmiertelność jest różna, ale po zaokrągleniu ginie przy tym 3,9% zwierząt.

Według dokonanych analiz okazało się, że w ciągu pierwszego roku od sprowadzenia zwierząt, aż 90% zdycha! W kolejnych latach z tych, co ocalały zdycha kolejnych 15%! Wynika to po części z braku należytych informacji o warunkach utrzymania tych zwierząt w niewoli (skąd my to znamy). W związku z tak wysoką śmiertelnością „przemysł” sam się napędza, bo na miejsce tych padłych zwierząt sprowadza się kolejne (kolejna analogia do „naszego podwórka”).

Wyliczono, że coroczny odłów w celach handlowych przekracza 5- ciokrotnie dotychczasowy odłów w celach naukowych w ciągu całej historii badań gadów i płazów. W muzeach USA w ciągu ostatnich 200 lat zgromadzone zwierzęta stanowią zaledwie 1/4 tego, co amerykanie przetrzymują corocznie w domach.

Zatrważający jest fakt, iż handel żywym egzotycznym towarem z roku na rok rośnie i tak w 1999 roku z samej tylko Luisiany wywieziono 3-6 mln zwierząt. Powyższe dane dotyczą tylko zarejestrowanego, legalnego handlu gadami egzotycznymi. O ile powiększają się te liczby, jeśli dołączyć nielegalne transporty nie wiadomo, ale z powodzeniem można je podwoić.

Powyższe dane skłaniają do przemyśleń, bo chęć przeniesienia kawałka egzotycznej przyrody do naszych domów jest raczej formą niszczenia środowiska. Należy się poważnie zastanowić nad zakupem pewnych gatunków zwierząt, bo chyba nikt nie chciałby się przyczynić do ogołocenia naturalnych siedlisk z wielu gatunków gadów i płazów. To my kupujący napędzamy te wielką machinę i tylko dzięki nam można ją zatrzymać.


Literatura
M. Berec, Obchod s plazy w USA. Akvarium terrarium 10/2002

Dodaj swoje przemyślenie na temat artykułu