Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [1]
Loading...
Kategorie: Wywiady, Węże – Artykuły

Mark O’Shea – wywiad

Mark O’Shea – wywiad

W imieniu wszystkich polskich fanów, redakcji TCP i swoim własnym chciałbym podziękować Ci za możliwość rozmowy i wyrazić nadzieje, ze podzielisz się z nami swoimi doświadczeniami i przygodami. Twoja praca i programy TV były inspiracja dla niezliczonych hobbystów i fanatyków zwierzaków z łuskami.

1. Kim jest Mark O’Shea? Powiedz coś o sobie, co uznasz za stosowne.

Jestem Brytyjczykiem o Irlandzkich korzeniach, urodziłem się w 1956 roku. Moje pierwsze węże zakupiłem w wieku 8 lat, niedługo po tym, jak zobaczyłem pierwszego dzikiego węza.
Terenowe badania naukowe prowadziłem do tej pory w około 40 państwach, na 6ciu kontynentach i przeprowadziłem 37 programów dokumentalnych w wielu telewizjach. Państwem które najbardziej lubię odwiedzać jest Paupa Nowa Gwinea, od 1986 roku jestem tutaj 9ty lub 10ty raz
Jestem kuratorem „Reptiles at Midland Safari Park” w Worcestershire, w Anglii, gdzie egzotarium nosi nazwę „Mark O’Shea Reptile World”. Do tej pory napisałem 5 książek, bylem autorem kilku rozdziałów w innych książkach na temat ekologii i jadu węży. Napisałem również wiele artykułów naukowych w czasie mojej pracy. Jestem również wielokrotnym mówca i wykładowca oraz fotografem herpetologicznym.

2. Jak to się wszystko dla ciebie rozpoczęło? Kiedy pierwszy raz potknąłeś się o węża? I jak rozpoczęła się twoja „ścieżka łusek”?

W latach 60tych w zoo w Dublinie pozwolono mi potrzymać Boa constrictor’a. Później zobaczyłem kolo swojego domu żmije i próbowałem ja złapać…na szczęście mi się nie udało. W końcu dostałem swojego pierwszego węża- Natrix natrix i od tej pory już nie było odwrotu. Zawsze interesowały mnie węże, chyba przez to, ze inni ich nie lubili, a ja zawsze miałem tak, ze chciałem inaczej, pod prąd.

3. Jak podeszli do tematu węży twoi rodzice? Zwykle rodziny, o ile nikt nie miał do tej pory gadów w hodowli, są raczej sceptyczne i uprzedzone co do oślizłych, zimnych i potencjalnie „zabójczych” węży. Jak było u ciebie?

Moi rodzice byli nauczycielami, wiec mieli raczej otwarte umysły na wszystko co edukujące, mogące wspomóc rozwój dziecka. Jakkolwiek rodzice kupili mi pierwszego węża, to każdy następny był już moja inwestycja, za własne pieniądze.

4. Jak to zwykle bywa- przemiana z hobbysty w zawodowca jest raczej długa, kreta i usiana trudnościami. Człowiek musi mieć „jaja”, być uparty, zwłaszcza w takim środowisku jak Anglia czy Polska, które z racji środowiska, strefy klimatycznej, nie oferuje 50 gatunków gadów na wyciągniecie reki, co ani nie wpływa dobrze na rozwój badan naukowych w tym kierunku oraz ogólnej akceptacji społecznej. Jak było z Tobą?

Wszystkie trzy gatunki węży w Anglii były dostępne około pol dnia drogi od mojego domu, w Dorset, południowa Anglia. I w 1978 roku uzmysłowiłem sobie, ze muszę pojechać dalej, żeby zobaczyć więcej. Mój przyjaciel, Peter Staffor (późniejszy edytor Herpetological Bulletin), i ja zaplanowaliśmy kilka wypraw na Florydę w 1980, 1981. Następnie w 1983 roku bylem na Borneo zdobywając pierwsze szlify w badaniach terenowych, i od tego czasu stało się to coroczna tradycja.

5. To będzie jedno z tych, typowych i nie do uniknięcia Pytanie z rodzaju „kogo kochasz bardziej…”. No właśnie Które? Jaszczurki, węże, krokodyle, żółwie? Które wielbi Mark O’Shea?

Węże zdecydowanie, a wśród nich- jadowite . Właśnie teraz na PNG (Papua Nowa Gwinea) tym się zajmuje. Interesuje się również scynkami, gekonami i krokodylami. Najważniejsze jest żeby nie mieć klapek na oczach i zajmować się szeroko tematem.

6. Kiedy przestawiłeś się na węże jadowite, bo podejrzewam ze nie od razu po zaskrońcu [Natrix natrix],prawda?

No nie, rzeczywiście zajęło mi to parę ładnych lat, ale co ciekawe- nigdy nie miałem węży jadowitych w domu, albo pracowałem z nimi w terenie, albo w Midland Safari Park, nigdy w domu.

7.Twoje częste podróże, życie w hotelach i namiotach musi mieć wpływ na twoje życie prywatne. Powiedz coś o tym, co uznasz za stosowne.

Moje życie prywatne trzymam dla siebie, choć mogę powiedzieć tyle, ze moja życiowa partnerka, hinduska o imieniu Bina wielokrotnie ze mną podróżowała, jest doświadczoną kamerzystka BBC, z ponad 10cio letnia praktyka w tej stacji. Wiec mam u niej zrozumienie.

8. Jak już wspomniałeś – twoje życie to głównie prace terenowe. Z tego co się orientuje odkryłeś własnoręcznie parę gatunków węzy. Powiedz mi, jak do tego doszło i jakie emocje towarzysz takim odkryciom, bo chyba każdy dzieciak marzy o znalezieniu czegoś jako pierwszy.

Odkryłem pierwszego osobnika z gatunku Antaresia na PNG, był to pierwszy osobnik poza Australia, odbyło się to w czasie kręcenia mojego filmu dokumentalnego „Tree Crocodile”, co więcej było to odkrycie nakręcone kamera, co rzadko się zdarza. Bylem tak zdziwiony, ze początkowo myślałem, ze to młodzik Morelia kinghorni, później myślałem ze to Liasis olivaceus. Jednak cały czas miałem wątpliwości. Dlatego usiadłem i zacząłem go uważnie badać, i niedługo potem zorientowałem się, że trzymam w rekach coś, czego nie powinno tu być. Ktoś mógłby powiedzieć, że to jakiś wycieczkowicz z czyjegoś terrarium, jednak musicie wiedzieć, ze ludzie z PNG nienawidzą(!!) węży, wszelkich węży. Zabijają je albo dla jedzenia albo ze strachu, tak wiec absolutnie nikt nie trzyma węży w domach! To jest piękny Papuaski osobnik, prawdopodobnie nieopisany gatunek, ale do tego czasu, dopóki nie znajdę większej liczby osobników, nie śmiem tego nazywać osobnym gatunkiem (choć nim najprawdopodobniej jest). Na chwile obecną gatunek ten otrzymał roboczą nazwę Antaresia cf. maculosa (gdzie cf. oznacza wysoce prawdopodobnie), mocno spokrewniony, jeśli nie taki sam, jak A.maculosa z Queensland.

Znaleźliśmy i uwieczniliśmy na taśmie video, również bardzo rzadki gatunek Dryocalamus gracilis, na Sri Lance. To bardzo rzadki wąż nie widziany od…1888 roku! Ale jako ze komercyjne telewizje rzadza sie swoimi prawami…Animal Planet nie zdecydowała się wyemitować tego znaleziska…ponieważ wąż jest…mały…i…niejadowity! Okropny wstyd, ponieważ moje motto dotyczące mojego programu („O’Shea’s Big Adventure”), brzmi- wąż nie musi być ani duży ani niebezpieczny, żeby znaleźć się u mnie. Małe, nawet najmniejsze gatunki są interesujące, chociażby taki Prasinohaema virens z PNG, czy luminescencyjna jaszczurka z Trynidadu Proctoporus shrevei, o której zrobiłem film. Najciekawsze, najbardziej ekscytujące i zadziwiające są male gatunki…choć mówiąc to…powinienem wspomnieć, ze 3 dni temu złapałem 2 metrowego Tajpana Papuaskiego (Oxyuranus scutellatus canni)…i to było wyjątkowo ekscytujące! Środek dnia, gorąco jak w piekle, i potężny, jadowity i bardzo bardzo szybki waz, sunący środkiem polnej drogi…20 sekund później był w worku.

9.Jak to się stało, ze z jajogłowego zmieniłeś się w gwiazdę tv dokumentalnej?

W latach 80tych i 90tych bylem naukowym doradca przy tworzeniu filmów i dla firm produkujących tv. Również dostarczyłem jadowitych węży do różnego rodzaju programów dokumentalnych. Później ktoś w tv mnie zapytał czy wiem gdzie i jak znaleźć”węże-giganty”. Odpowiedziałem, ze mam przyjaciela w Wenezueli, który ma ranczo z wieloma anakondami. Poproszono mnie o to czy mogę zagwarantować ustrzelenie na taśmie video jakiś wielkich węży, no i się zgodziłem. Kilka tygodni później biegałem po mokradłach Wenezueli łapiąc duże anakondy dla Discovery Channel, do filmu „Giant Snake”. Złapałem wtedy osobnika, który miał 5,5 metra i ważył 73kg. To było w roku 1997. Potem zrobiłem film pod tytułem „Black Mamba” i zacząłem kręcić pierwszy sezon „O’She Big Adventure”.

10. Mark, mnie i zapewne wielu innych hobbystów fascynuje temat twoich ugryzień przez węże. Słyszałem legendy o ponad 140 ukąszeniach, o produkowaniu dla ciebie specjalnej surowicy owczej (z powodu domniemanej anafilaksji po zwyklej końskiej surowicy). Jak to jest? Ile w tym wszystkim jest prawdy?

Więc z surowica to jest nieprawda – dostaje zwykła końska surowice, jak każdy inny ukąszony. Oczywiście ta liczba ukąszeń jest o wiele przesadzona…no ale kilka ich rzeczywiście było. Rzeczywiście miałem problem swego czasu z jedna specyficzna antytoksyna, kiepska odpowiedz immunologiczna, ale to żaden szczególny przypadek, bo po prostu coś było nie w porządku z tą serią i wiele innych osób również miało problem. Ile razy zostałem ukąszony? To sprawa pomiędzy mną, doktorem i Bogiem i niczyja więcej! Co prawda niektóre z ukąszeń opisuje w mojej książce „Venomous Snakes of the World” ponieważ ich opis miał znaczenie dla wiedzy, ale w innych przypadkach staram się unikać mówienia o nich.

11. Spotkania z ludźmi; czy w czasie twoich licznych podróży po nietypowych miejscach miałeś jakieś ciekawe, zaskakujące sytuacje? Opisz kilka jeśli możesz.

Co sadzisz o spotkaniu papuaskiego bandyty, który próbował mnie porwać, razem z jeepem w środku nocy, na kompletnym pustkowiu w lesie? Wsiadł do mojego auta kiedy zatrzymałem się żeby zobaczyć zwierzaka na drodze a następnie zaczął szturchać mnie maczeta, ze słowami „ty jechać teraz”. W odpowiedzi, używając jak najbardziej władczego, anglosaskiego akcentu, poprosiłem go o opuszczenie pojazdu, jako wsparcie mojego argumentu zademonstrowałem mu coś czego przedtem nie zauważył  naprawdę dużego, zdecydowanie większego niż jego maczeta, noża buszmeńskiego, który mam sprytnie zamontowany pod elementem klatki jeepa.
Widząc jego zwątpienie przystąpiłem do kontrataku mówiąc mu w bardzo, bardzo mocnych słowach…jak szybko powinien wyjść z mojego samochodu oraz gdzie powinien się udać zaraz po tym…

Innym razem byliśmy z moim asystentem w wiosce, kiedy okazało się że jest problem, bo zostałem, po dotknięciu przez wioskowego czarownika, zdiagnozowany jako osoba magiczna/niebezpieczna. Gdyby nie nasz spokój i doświadczenie w kontaktach z ludźmi rdzennymi, wszystko zmierzało w bardzo brzydkim kierunku. Jeśli chcesz usłyszeć więcej- musisz poczekać na moja autobiografie!

12. A jak ze spotkaniami Mark O’Shea vs zwierzęta?
Ooo, w cholerę i trochę. Robię to już tyle lat…miałem problemy ze słoniami, jaguarami, dużymi pytonami próbującymi mnie utopić w rzece, aligatorem, który przewrócił się na mnie i uszkodził mi kręgosłup.

13. Wracając do wcześniej wspomnianego jadu węży; istnieje nieco zastosowań jadu lub jego składników w tej chwili, oraz wydaje się, ze jest duży potencjał do zagospodarowania. Na przykład sztuczne analogi białek z jadu C.atrox’a s a w planach jako element terapii po operacjach plastycznych. Czy chociażby sztuczny analog peptydu inhibitorowego z jadu H. suspectum, który wspomaga leczenie doraźne w niektórych przypadkach cukrzycy. Jak myślisz- wzrośnie zainteresowanie? Czy raczej status quo, czyli raczej niedużo? Wiesz, generalnie nawet po publikacjach naukowych wydaje się, ze metodologia w biologii gadów cierpi na chroniczny brak pieniędzy.

Jady węzy i toksyny z innych organizmów są niesamowite i bardzo różnorodne, praktycznie na chwile obecna zaczynamy dopiero zdawać sobie sprawę z ich potencjału. Mowie „my” choć tak naprawdę powinienem powiedzieć „oni”, bo ja nie jestem biochemikiem. Mimo, ze pracuje z jadem węży, z przypadkami ugryzień, to nie staram się udawać eksperta, jestem biologiem zwierząt, którego fascynuje ekologia, behawiorystka gadów. Niemniej moje doświadczenie pozwala mi powiedzieć, że są fascynujące od postsynaptycznych jadów u Acanthophis antarcticus po presynaptyczny jad Oxyuranus scutellatus. Jest naprawdę masa rzeczy które możemy się nauczyć poprzez obserwacje natury.

 

 

 

Powiązane wpisy

Dodaj swoje przemyślenie na temat artykułu