Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [1]
Loading...

Igor Siwanowicz – Wywiad

Igor Siwanowicz – Wywiad

                                   Połączenie nauki i sztuki

(02.07.2013 r.) Przyrodnik z zamiłowania, biolog strukturalny Igor Siwanowicz wsławił się na scenie naukowej jako fotograf z „obsesją” do pięknych, lecz czasem łudząco przypominających „obcych” owadów.

Igor urodził się w Krakowie (Polska) w 1976 r., gdzie studiował biotechnologię zdobywając później tytuł magistra w Aarhus (Dania, 2000 r.) i doktorat z biochemii strukturalnej w Martinsried (Niemcy, 2005 r.). W połowie jego drogi do kariery doktora, Igor zdecydował się zmienić dotychczasową drogę  na dziedzinę, która pozwoli mu lepiej wykorzystać jego wiedzę dotyczącą owadziej anatomii i makrofotografii – neurobiologię. Obecnie, Igor pracuje jako specjalista w kampusie badawczym Janelia Farm z Howard Hughes Medical Institute w USA.

Lab Times:  Jak to się stało, że zainteresowałeś się nauką i sztuką?

Byłem zafascynowany naturą odkąd sięgam pamięcią; moi rodzice są biologami i wychowałem się w otoczeniu podręczników biologicznych.  Uwielbiałem wertować ilustracje i fotografie na długo zanim nauczyłem się czytać. Dopiero dziesięć lat temu, w wieku 26 lat, kupiłem swój pierwszy aparat i znalazłem się na stronie podażowej fotografii przyrodniczej z wyjątkową, skupioną na makrze, techniką. Szybko zdałem sobie sprawę, że mikroskopia będzie doskonale uzupełniać tę działalność i dawać mi jeszcze więcej perspektyw do fotografowania moich „modeli”. Pięć lat temu – po porzuceniu biochemii białek i przeniesieniu się na neurobiologię – wreszcie uzyskałem dostęp do mikroskopu konfokalnego. Od samego początku wiedziałem, że mam prywatną agendę w stawaniu się ekspertem mikroskopii w moim laboratorium. Na szczęście, mój były szef, Hiromu Tanimoto, był bardzo przychylny tej aktywności jako i mój obecny przełożony, Anthony Leonardo.

Lab Times: Co jest twoim tłem naukowym?

Z wykształcenia jestem biochemikiem z doktoratem z biochemii strukturalnej oraz mam dwuletnią praktykę w tej dziedzinie nauki. Pewnego razu określiłem trójwymiarową strukturę biomolekuł w skali atomowej będącą jednak dla mnie zbyt dużym ograniczeniem; czułem, że skupiając się na jednej interakcji w jakże wielkim biochemicznym świecie, tracę coś znacznie większego. Zdecydowałem się na ponowną zmianę obszaru naukowego, którym się zajmowałem, by poświęcić się bardziej mojej pozaprogramowej wiedzy na temat owadziej anatomii i makrofotografii. Neurobiologia znacznie bardziej jest powiązana z moimi przyrodniczymi zainteresowaniami, a dodatkowo daje mi dostęp do wysokiej klasy mikroskopów. Przez pewien okres czasu byłem zaangażowany w badania nad neuronalnymi mechanizmami tworzenia pamięci, konsolidacją oraz wykorzystaniem muszek owocówek jako organizmów modelowych w wyszukiwaniu. Obecnie studiuję neuroanatomię ważek. Tym, co najbardziej interesuje mnie w  morfologii bezkręgowców jest zwykłe ograniczenie ewolucyjne niewydające się mieć zastosowania w przypadku drobnych zwierząt, które jest widoczne w obfitości oraz różnorodności często groteskowych i całkiem obcych form. Mikroskopia pozwala mi spojrzeć na to, co kryje się pod naskórkiem, poznawać barokowy układ włókien mięśniowych lub skomplikowane, przypominające fraktale, sieci neuronów i docenić piękno (prawdopodobnie w najbardziej subiektywnie możliwym sensie), które nie jest tylko powierzchowne.

Lab Times: Co jest sekretem tych niesamowitych fotografii?

Do robienia zdjęć wykorzystuję skanowanie laserowe i mikroskop konfokalny. Okaz jest oświetlany kawałek po kawałku przez zogniskowaną wiązkę laserową, która porusza się w ten sam sposób, co wiązka elektronów tworząc obraz na powierzchni świecącej lub katodzie typu rurowego telewizora bądź monitora. Światło jakie emituje okaz jest skupiane przez obiektyw i przechodzi przez aperturę otworkową, która odcina nieskupione promienie docierające z fragmentów próbki  – wyłącznie światło emitowane przez bardzo cienkie pole w płaszczyźnie ogniskowej może przejść. Następnie, emitowane promienie świetlne są wykrywane przez fotodetektor mikroskopu i obraz jest rekonstruowany kawałek po kawałku na ekranie monitora. Z powodu tego, że okaz jest o wiele grubszy od płaszczyzny ogniskowej, serie obrazów nazywane „stosami” są gromadzone poprzez przesuwanie w górę i w dół. Z tych zdjęć trójwymiarowa kopia próbki może być odtwarzana.

Lab Times: W jakich rywalizacjach brałeś udział?

W 2009 r., po tygodniach codziennego molestowania przez mojego przyjaciela, wziąłem udział w konkursie fotograficznym w niemieckim magazynie informacyjnym Focus’ „Pictures from Research” i zająłem drugie miejsce  w kategorii „Captivating Research” ze zdjęciem modliszki w pozycji obronnej. W kolejnym roku wygrałem pierwszą i siódmą nagrodę w konkursie fotografii cyfrowej  „Olympus BioScapes”, co zaprowadziło mnie do Ameryki. W trakcie mojej wizyty w Filadelfii uczestniczyłem w ceremonii rozdania nagród. Poznałem tam najcudowniejszą, najmądrzejszą, najpiękniejszą – w formie jak i w duchu – osobę, z którą się późnej ożeniłem! W 2011 r. zająłem pierwsze miejsce w konkursie mikrofotografii  „Nikon Small World”, a w zeszłym roku byłem trzeci. Na swoim koncie mam także cztery wyróżnienia w konkursie „BioScapes”.

Lab Times: Jak nauka, sztuka i fotografia wpasowują się w badania, które obecnie przeprowadzasz?

Jak ulał! Pracuję jako specjalista w kampusie badawczym  Janelia Farm z Howard Hughes Medical Institute. Mój projekt obejmuje opisywanie obwodów neuronowych odpowiedzialnych za generowanie drapieżnych zachowań u ważek, lecz odczuwam nieodpartą chęć przyjrzenia się innym adaptacjom morfologicznym, które czynią z tych owadów tak niebezpiecznych drapieżców.

Lab Times: Co myślisz ogólnie o nauce i sztuce? Czy mogą i powinny się łączyć?

Myślę, iż związek pomiędzy nauką i sztuką został najlepiej ujęty w słowach francuskiego erudyty i filozofa nauki Jules’a  Henri’ego Poincare’a: „Naukowiec nie bada natury z powodu jej użyteczności; robi to dla radości jaką odczuwa odkrywając ją, a raduje się, ponieważ ta jest piękna”. Wielu naukowców podziela to uznanie kunsztu i są w pełni świadomi aspektów estetycznych ich badań. Małżeństwo z naukowym podejściem i talentem artystycznym może być najlepszym przykładem intrygującej pracy Ernesta Haeckel’a, którego “Artforms from Nature” jest dla mnie ciągłym źródłem inspiracji.

Konkursy „Nikon” i „Olympus” są organizowane z myślą o właśnie takich ludziach. Obrazy są nagradzane za wartość artystyczną oraz wizualne aspekty na równi (lub często nawet powyżej) z ich naukowym znaczeniem; to zdecydowanie pomaga w przemawianiu do wielu laików i przyczynia się do zmiany nastawienia do nauki jako dziedziny ponurej, nieciekawej, nieekscytującej i zupełnie niezrozumiałej dla zwykłej osoby.

Aby zobaczyć więcej zdjęć Igora, kliknij tutaj lub przeczytaj artykuł w nadchodzącym wydaniu Lab Times.

 

Wywiad przeprowadził Karl Gruber

Zdjęcie: Sphodromantis spp. autorstwa Igora Siwanowicza

 

 

 

Powiązane tematy

Dodaj swoje przemyślenie na temat artykułu