Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [6]
Loading...

Dokarmianie roślin owadożernych



Dokarmianie roślin owadożernych

Nazywanie roślin omawianych w tym serwisie roślinami owadożernymi nie do końca opisuje ich prawdziwą naturę. W środowisku naturalnym bowiem żywią się one także innymi zwierzętami: pajęczakami i innymi stawonogami (owady mają tylko 3 pary odnóży), płazami, a nawet gryzoniami i małymi ptakami. Jeśli mamy ogródek i wystawimy je na dwór (dla niektórych bardziej zrozumiałym stwierdzeniem będzie „na pole” ;) to same będą łapały sobie pożywienie. Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości i nasza kolekcja znajduje się w mieszkaniu lub w akwaterrarium, będziemy zmuszeni je dokarmiać.

Oto powszechnie dostępne zwierzątka (i nie tylko) i ich przydatność jako pokarm dla roślin:

  • muchy – nie dla rosiczek i tłustoszy, dla muchołówek tylko mniejsze. Dobre dla dzbaneczników;
  • ziemiórki – jeśli ktoś ma rośliny owadożerne to ma i ziemiórki. Łapią się do saraceni, dzbaneczników i cefalotusów, jednak głównym ich pogromcą są rosiczki i tłustosze (te ostatnie są w stanie bardzo skutecznie zmniejszyć ich populację na naszych roślinach). Ich żyjące w ziemi larwy są pokarmem dla lądowych tłustoszy i żenlisei;
  • komary – idealne dla rosiczek i tłustoszy, a także dla młodych muchołówek;
  • muszki owocówki (octówki – Drosophila melanogaster) – wydają się idealnym pokarmem dla rosiczek i tłustoszy: małe, bez trudu można je zwabić owocami, drożdżami, piwem lub winem, można je nawet hodować. Niestety są dość silne i nie mają większych problemów z zejściem z lepkich liści tłustosza czy mniejszych rosiczek. Jest na to jednak pewien sposób: wystarczy przyuważyć moment, w którym owad siada na liściu i przewrócić go patyczkiem tak, aby przykleił się do liścia skrzydełkami. Wtedy szanse, że muszka zejdzie z rośliny są bardzo małe;
  • mszyce – często lądują na wystawionych na dwór tłustoszach. Można karmić nimi rosiczki (wystarczy zerwać pęd rośliny, na którym są mszyce, a potem dotknąć nim liście rosiczki), ale trzeba uważać, by nie dostały się na „nieowadożerną” część liścia – rozmnażają się błyskawicznie;
  • pająki – są pożyteczne, ale jeśli już nam się nawiną to można nimi karmić rośliny;
  • biedronki – są pożyteczne, gdyż zarówno dorosłe jak i ich larwy zjadają mszyce, ale hodowcy często karmią nimi rośliny (zwłaszcza muchołówki);
  • świerszcze – można czasem kupić w sklepie zoologicznym, można też hodować samemu. Są one jednym z lepszych rozwiązań na dokarmianie roślin;
  • złotooki – małe, zielone owady, z półprzeźroczystymi, zielonymi skrzydłami. Zwabione światłem żarówek wpadają wieczorem do domów. Są dobrym pożywieniem dla roślin, ale ponieważ są bardzo pożyteczne (zarówno larwy jak i dorosłe żywią się mszycami), wypuszczamy je na dwór;
  • skorki – dobre, ale pożyteczne (w ogrodzie zjadają mszyce) – wybór należy do Ciebie ;) ;
  • mączliki – na co dzień szkodniki roślin, ale można spróbować usuwać je z liści rosiczkami;
  • karaluchy, prusaki, karaczany – trzy nazwy, ale chodzi o tego samego owada. Niewielkie biegają po naszych domach, ale tropikalne odmiany mogą osiągnąć kilkanaście centymetrów. Nie powinno się ich używać, gdyż mają w sobie i na sobie mnóstwo zarazków;
  • biegacze – w przeciwieństwie do karaluchów, które mają na wierzchu skrzydła, biegacze mają twardy pancerzyk. Do naszych domów dostają się przez przypadek. Są pod ochroną, gdyż są bardzo pożyteczne: polują na ślimaki i inne szkodniki;
  • komarnice – wpadają wieczorem do naszych domów i wyglądają jak wielkie komary. Dorosłe są niegroźne – żywią się sokiem roślin i opadłych owoców, ale duża ilość larw może spowodować poważne uszkodzenie trawnika. Spokojnie możemy używać ich do karmienia roślin;
  • stonogi – szare „owady” (dokładnie to stawonogi) występujące pod kamieniami. Żywią się martwą materią organiczną. Odradzam wrzucanie ich do wąskich saraceni (blokują się w środku rurki), mogą być też za twarde dla muchołówki;
  • pareczniki, wije – gdy podniesiemy na dworze kamień czasem uciekają spod niego rude, segmentowane stawonogi. Są one drapieżnikami i należy je ostrożnie łapać. Młode przyklejały mi się czasem do liście tłustosza, starsze do muchołówki;
  • krocionogi – mają mnóstwo odnóży, zaniepokojone zwijają się w spiralę. Ich przydatność nie jest zbyt duża;
  • żuki – lepiej nie dawać muchołówkom – są twarde i pułapka zamykając się może się uszkodzić;
  • pszczoły – są pożyteczne i lepiej zostawmy je w spokoju;
  • osy – łapanie na własną odpowiedzialność, złowione dość szybko opuszczają pułapkę wygryzając w niej otwór;
  • trzmiele – są pod ochroną;
  • mrówki – z łatwością zejdą z tłustosza i małych rosiczek (chociaż do większych, które wystawiam czasem na dwór, same potrafią się przykleić). Mają jad (kwas mrówkowy), którym mogą atakować roślinę oraz silne szczęki. Sam ich nie łapię, czasem łapią się same;
  • ważki – ponieważ żyją w podobnym środowisku często są ofiarą roślin owadożernych. Małe, niebieskie, są często pokazywane na filmach przyrodniczych;
  • motyle – mielibyście sumienie? Poza tym część jest pod ochroną;
  • gąsienice – proponuję tylko te z kapusty, gdyż inne mogą okazać się w przyszłości chronionymi motylami. Na pewno nie zbierajmy gąsienic z pokrzyw!
  • koniki polne – mniejszymi czasem dokarmiam dzbaneczniki;
  • ćmy – ich skrzydła są pokryte grubą warstwą „pyłu”, który jest nieprzydatny dla roślin i może im wręcz przeszkadzać. Do moich rosiczek przykleją się czasem malutkie ćmy, z którymi one doskonale sobie radzą;
  • rozwielitki – wodne stawonogi. Są głównym pożywieniem wodnych roślin owadożernych – pływacza i aldrowandy. Można je czasem dostać w sklepie zoologicznym;
    oczlik – także żyje w wodzie. Nie spotkałem w sprzedaży, ale czasem występuje w jeziorach;
  • larwy komarów – zazwyczaj przebywają tuż pod powierzchnią wody, ale przestraszone kręcąc się „w ósemkę” opadają niżej. Są jednymi z głównych ofiar roślin wodnych;
  • żabki – w naturze często padają ofiarą roślin owadożernych, ale w Polsce wszystkie gatunki są pod ochroną;
  • ślimaki nagie – jest ryzyko, że wyjdą z pułapki i w ramach zemsty rozsmakują się w liściach naszych roślin;
  • mączniki – a dokładniej ich larwy. Do kupienia w sklepach wędkarskich i zoologicznych, czasem mogą pojawić się w domu w torebkach z mąką czy kaszami. Nie używałem ich, ale niektórzy radzą karmienie nimi dzbaneczników;
  • dżdżownice – są pierścienicami. Nie powinny zaszkodzić większym dzbanecznikom, ale lepiej poszukać jakiegoś stawonoga;
  • białe robaki – na pewno nie dla muchołówki – wypełzają. Teoretycznie dla roślin z dzbankami, chociaż lepiej odstawić pudełko z białymi robakami w ciepłe miejsce i poczekać, aż przepoczwarzą się w dorosłe muchy (trwa to około 2 tygodnie);
  • świeże i mrożone mięso – zdarza się, że sprzedawcy proponują karmić nim rośliny. Nic bardziej błędnego. Mięso wołowe czy inne nie jest czymś, co w naturze jest pożywieniem roślin owadożernych i nie powinno się go używać, gdyż może doprowadzić nawet do śmierci rośliny. Nie nadaje się do tego również szynka.

Uwaga!

  • To, że niektóre dzbaneczniki mają dość duże dzbanki nie oznacza, że możemy tam wrzucać np. chrabąszcze. Lepiej częściej ale mniejsze owady.
  • Tropikalne lub delikatniejsze odmiany bardziej wrażliwych roślin (heliamfora, dzbanecznik), nie powinny być karmione muchami i prusakami, gdyż owady te mogą mieć na sobie zarodniki grzybów lub bakterie. Postarajmy się wtedy o owady dostępne w sklepach zoologicznych (na przykład świerszcze).
  • Rosiczki nie wolno karmić muchami (podstawowy błąd wielu początkujących). Są one dla nich za duże i roślinka i tak ich nie strawi. Komar będzie w sam raz.
  • Ofiary muchołówki nie mogą być większe niż 1/3 długości pułapki. W przeciwnym razie roślina próbując domknąć brzegi pułapki uszkadza się wewnątrz. Gdy jakaś część owada wystaje poza pułapkę do środka mogą dostać się bakterie i ofiara zaczyna gnić razem z pułapką.
  • Nie wolno karmić roślin owadami, które zostały wcześniej zabite przez chemikalia!
  • Większości roślin nie dokarmiamy w zimie! Przechodzą one wtedy okres spoczynku i nie jest im to potrzebne (wyjątkiem są np. rosiczki pigmejskie)!
  • Nim zabierzemy się za wrzucanie w pułapki roślin nieznanych nam owadów proponuję przejrzeć listę owadów chronionych. Dbając o to, by nie wyginęły rośliny owadożerne nie można doprowadzić do wyginięcia rzadkich zwierząt!

I jeszcze mała ciekawostka. Wiele osób pyta mnie co się stanie, jeśli nie będą karmić swoich roślin owadami. Otóż nic się nie stanie. Rośliny owadożerne nie wymagają do życia bezwzględnego dokarmiania owadami. Mogą co prawda wolniej rosnąć (lub wręcz zahamować swój wzrost), nie będą kwitły, nie będą zawiązywały nasion, ale nie zwiędną. Jeśli jednak zależy nam na posiadaniu ładnych roślin, to będziemy musieli zapewniać im pokarm. Pamiętajmy przy tym o umiarze.

 

Rafał Pitera

Powiązane tematy

Dodaj swoje przemyślenie na temat artykułu