| « Wirusy.. |   Artykuły » Zdrowie » Choroby » |
|
Zaparcie jaj u żółwi wodnych
U samic żółwi żyjących w niewoli zdarza się zablokowanie jaj zarówno jajowodach jak i w kanale miednicy. Niezłożone jajo może doprowadzić do stanów zapalnych układu rozrodczego, zakażeń i w efekcie śmierci zwierzęcia. Dochodzi do tego z różnych przyczyn, które możemy podzielić najprościej na związane ze zdrowiem zwierzęcia i związane z warunkami hodowli. Najczęstsze błędy w hodowli mogące prowadzić do zaparcia jaj - Brak odpowiedniego miejsca do złożenia jaj. - Podłoże, którego struktura, skład lub wilgotność nie odpowiadają wymaganiom zwierzęcia. Zbiornik z podłożem powinien być przynajmniej wypełniony przynajmniej 20 centymetrowa warstwą ziemi, najlepiej określić potrzebą warstwę uznając, że nie powinna być cieńsza niż długość tylnej łapy samicy wraz z pazurami. Dobrym podłożem jest ziemia piaszczysta, lub mieszanka torfu z piaskiem, musi ono być lekko wilgotne i dobrze nagrzane. Kolejnym warunkiem, jaki musi być spełniony jest odpowiednia struktura – ziemia powinna być mocno ubita, tak, aby przy kopaniu komory lęgowej nie osypywała się do środka. Pojemnik z tak przygotowanym gruntem możemy umieścić w terrarium. Nad częścią lądową powinien znajdować się promiennik ciepła, umieszczony pod kontem jak najbliższym 90 stopni w stosunku do powierzchni podłoża, jeśli jest pod innym formujemy z ziemi stok, tak, aby zapewnić jak najlepsze nagrzanie gruntu. - Stres spowodowany przez obecność innych osobników w terrarium lub ludzi kręcących się wokół terrarium. - Zbyt niska temperatura. - Zbyt niska wilgotność. - Niedobory wapnia w diecie. Możliwe przyczyny zdrowotne - Infekcja lub stan zapalny dróg rodnych. - Zaburzenia działania pęcherza moczowego i nerek, w tym występowanie kamieni. - Przebyte lub trwające MDB, wraz ze zmianami krzywicznymi spowodowanymi przez nie. - Odwodnienie Inne przyczyny - Zbyt młody wiek samicy. - Zbyt duże rozmiary jaj - Zrośnięcie jaj ze sobą. - Uszkodzenie skorupki jaj. Objawy świadczące o zaawansowanej ciąży i niedługim złożeniu jaj. - Niespokojne zachowanie - Próby wyjścia z terrarium - Kopanie w podłożu, czasem nawet na twardych powierzchniach takich jak wyspa z tworzywa sztucznego lub podłoga. - Wypuszczony żółw w mieszkaniu lub na wybiegu stale chodzi w poszukiwaniu dobrego miejsca do złożenia jaj. - Słyszalne świszczące dźwięki wydawane podczas oddychania. - Powiększenie brzucha – w przestrzeni między tylnimi łapami a spojeniem plastronu z karapaksem powstają widoczne wybrzuszenia. Czasem są na tyle wyraźne, że można pod skórą rozróżnić obrysy poszczególnych jaj. - Unoszenie tylniej części pancerza, wykonywanie nim dziwnych ruchów - Widoczne próby parcia przy staniu na wyprostowanych lub wyciągniętych nogach Objawy zaparcia jaj. - Apatia - Ciągłe przebywanie w jednym miejscu lub pozycji. - Unikanie wygrzewania się, przebywanie w najciemniejszej części terrarium. - Nie przyjmowanie pokarmu. - Niedowład tylnich kończyn – najczęściej spowodowany uciskaniem jaj na nerwy. Jeśli Przynajmniej część z wymienionych wyżej objawów się zgadza jedynym wyjściem jest wizyta u weterynarza, który zdiagnozuje czy w ciele samicy znajdują się jaja i zadecyduje o metodzie leczenia. - Najpewniejszą metodą zdiagnozowania jest wykonanie żółwiowi zdjęcia rentgenowskiego, co umożliwi potwierdzenie obecności dojrzałych jaj i określenie ich liczby. Ta metoda jest nieskuteczna w przypadku kul żółtkowych nieposiadających jeszcze skorupek lub posiadających je, ale jeszcze słabo zmineralizowane - Jaja znajdujące się blisko skóry można próbować wyczuć je pod nią, należy ich szukać w pachwinie kolanowej. Jest to jednak metoda niepolecana dla osób niedoświadczonych, którą może się także posłużyć weterynarz w wypadku braku możliwości zrobienia prześwietlenia, jednak tak nie możemy określić dokładnej ilości jaj. Leczenie Kroki, jakie podejmujemy sami - Pierwszym, co należy zrobić po zdiagnozowaniu zaparcia jaj jest zapewnienie żółwicy warunków, oraz spokoju umożliwiających wykopanie gniazda i złożenie jej. Najlepiej jest umieścić zbiornik z mieszanką torfu z piaskiem w akwaterrarium, gdy to jest niemożliwe można umieścić go w ciepłym koncie w mieszkaniu - Gdy jest ciepło możemy spróbować stworzyć żółwicy warunki, jakie jej będą odpowiadały do składania jaj na dworze, lub wyprowadzać ją w słoneczne dni aby sama znalazła dobre miejsce na wykopanie dołka gniazdowego oraz złożenie jaj. - Nawodnienie organizmu zwierzęcia, poprzez podawanie mu soczystego pokarmu. W tej sytuacji usprawiedliwione jest podawanie mięsa drobiowego, mięsa ssaków, warzyw i owoców, ponieważ w tej sytuacji ważniejsze jest dostarczenie organizmowi wody jednorazowe podanie niezalecanych produktów Kroki podejmowane przez weterynarza - Podanie wapnia, oraz witamin w postaci zastrzyku - Podanie do kloaki żelu nawilżającego lub "sztucznego śluzu", aby ułatwić przejście jaja przez drogi rodne i nawilżyć je. Jako substytut naturalnego śluzu może być użyty wywar z siemienia lnianego, lub olej jadalny, jednak podanie tego drugiego jest ryzykowne ze względu na zbyt duże dla gadów dawki witamin w nim oraz chemikalia. Gdy kloaka jest bardzo wysuszona weterynarz może nam zalecić przygotowanie wywaru z siemienia lnianego i podawanie go do kloaki co 4 – 6 godzin. Wywar sporządzamy gotując łyżkę siemienia w 0,5 l wody przez godzinę. Następnie należy do przecedzić go przez bardzo drobne sitko. Po wystudzeniu można go podawać za pomocą strzykawki bez igły w ilościach zaleconych przez weterynarza. - Podanie oksytocyny, która jest hormonem powodującym skurcze macicy. Po jej podaniu niezależnie od woli zwierzęcia macica zaczyna się kurczyć i rozkurczać, przez co wydalane z niej są jaja, oraz kule żółtkowe. Mała dawka pozwoli na pozbycie się problemu z jajami przynajmniej do czasu utworzenia się następnych jaj, jednak przedawkowanie może powodować krwawienia lub nawet pęknięcie jajowodów. - Interwencja chirurgiczna, jest największą ostatecznością i jest możliwa tylko w kilku ośrodkach w Polsce. Polega na wycięciu w plastronie otworu wielkości pudełka zapałek i wydobyciu przez niego jaj. Następnie wycięty fragment pancerza umieszcza się z powrotem i po zakryciu siatką zabezpiecza żywicą epoksydową. Zabieg jest bardzo ryzykowny i jeśli zwierze go przeżyje długo dochodzi do zdrowia. Sam proces zrastania skorupy trwa ok. 2 – 3 lata, przez które zwierze jest bardzo podatne na infekcje i choroby. Należy pamiętać, że nie wszystkie lecznice posiadają odpowiedni sprzęt diagnostyczny oraz wystarczająco wykwalifikowany personel w związku, z czym leczenie żółwia może się okazać trudne lub nawet niemożliwe. Lepszym rozwiązaniem jest zapewnienie zwierzęciu warunków do złożenia jaj niż ewentualne późniejsze leczenie, które jest sporym wydatkiem dla właściciela (leczenie farmakologiczne ok. 100 – 200 zł, operacji i rekonwalescencji mogą dojść do 500 zł), ale jeszcze większym cierpieniem i stresem dla zwierzęcia. Dla porównania zamieszczam przebieg 3 złożeń. W trakcie 1 wystąpiło zaparcie jaja a pozostałe 2 przebiegły prawidłowo, aby objawy towarzyszące składaniu jaj nie były kojażone wyłącznie z zaparciem jaj. Złożenie nr 1 (pierwsze jaja u 11 letniej samicy żółwia czerwonolicego) Pierwsze objawy pojawiły się około 15 kwietnia, dało się zauważyć następujące zachowania: - Wzmożoną aktywność, niepokój, próby wyjścia z akwarium. - Próby kopania w każdym podłożu, nawet na panelach podłogowych. - Brak apetytu. - Próby parcia przy staniu na wyprostowanych nogach. - Słyszalne świszczące dźwięki wydawane podczas oddychania. Wiedząc, że te objawy mogą być spowodowane ciążą starałem się stworzyć odpowiednie warunki do złożenia jaj, jednak zarówno kuweta z ponad 30 litrami podłoża, jak i ziemię i piach w trakcie wynoszenia żółwia na dwór zostały zignorowane. Gdy nie było żadnych pozytywnych symptomów, a kopanie dołka lęgowego było porzucane po paru ruchach przednimi łapami zacząłem szukać dobrego weterynarza, który znałby się na gadach. Jednocześnie przez Internet konsultowałem cały przypadek z dr Aleksandrą Malutą. 18 kwietnia udało mi się znaleźć weterynarza, który podjął się zdiagnozowania i próby leczenia żółwia. Po zrobieniu zdjęcia RTG okazało się, że w jajowodach znajduje się jedno jajo, które żółwica próbowała cały czas znieść. Początkowo leczenie polegało na podawaniu witamin, wapnia oraz nawilżaniu dróg rodnych, poprzez wstrzykiwanie do kloaki sztucznego śluzu, który po odpowiednich instrukcjach przygotowywałem sam. Po 2 dniach, gdy 2 serie zastrzyków. Aby odpowiedni rozprowadzić po ciele dawkę, i nie rozrywać mięśni wstrzyknięciem dużej ilości płynu trzeba było robić kilka zastrzyków (drugiego dnia 6 wkłuć). Samica na najpewniej na skutek stresu, spowodowanego przenoszeniem, wizytami i zastrzykami przestała próbować kopać dołek lęgowy, i stała się apatyczna. 21 kwietnia żeby nie męczyć już zwierzęcia dalej, przy marnych nadziejach na zniesienie jaja weterynarz podał jej oksytocynę (hormon powodujący min. skurcze macicy u ssaków, u gadów w trakcie znoszenia jaj mają miejsce skurcze jajowodów). Po około godzinie od zastrzyku samica zniosła nie kopiąc dołka jajo, na ziemię, a po przeniesieniu jej do akwarium nastąpiło zniesienie drugiego, znacznie mniejszego jaja do wody, (jajo to zostało przez nią zniszczone) Większe jajo miało 3,8 cm x 2,2 cm, mniejsze było zniszczone, więc nie dało się go zmierzyć dokładnie. W zapisie terapii mam wyszczególnione co było podawane w tym przypadku, do momentu zniesienia jaja: - Theracalcium - Combivit - Oksytocyna - Sztuczny śluz z siemienia lnianego Złożenie nr 2 Po zniesieniu tych dwóch jaj były około 3 tygodnie spokoju, później znów zaczęły się pojawiać objawy wskazujące, że niedługo może dojść do następnego złożenia, jednak tym razem żółwica początkowo nie chciała kopać ani w domu, ani na spacerach. Przetrzymałem ją około tydzień bez dostępu do lądu, w tym czasie objawy się znacznie nasiliły. Do identycznych jak przy poprzednim lęgu (poza brakiem apetytu, który tym razem dopisywał gadzinie) doszły w końcowej fazie przez zniesieniem jaj nowe objawy: - Pocieranie kończynami o okolice kloaki. - Unoszenie tylniej części pancerza, wykonywanie nim dziwnych ruchów - Częste leżenie na płyciźnie z wyciągniętymi tylnimi łapami. Po paru dniach przerwy nastąpiło wykopanie pierwszego dołka lęgowego. Trwało to ponad godzinę, dołek był odpowiednio głęboki do zniesienia w nim jaj, lecz do tego nie doszło. Samica zaraz po wykopaniu i chwili odpoczynku zaczęła go zakopywać i maskować, tak jakby były tam złożone jaja. Nie wiem co spowodowało to, że jaja nie zostały wtedy złożone, najpewniej samicy nie odpowiadała struktura, lub wilgotność ziemi na dnie dołka, zaniepokojenie czymś, czy niedojrzałość jaj. 5 czerwca wyniosłem żółwia na tą samą łąkę gdzie wcześniej wykopała dołek, niemalże od razu po postawieniu na ziemi przystąpiła do kopania „próbnych” dołków, których kopanie porzucała szybko. W którymś z kolei miejsc znalazła jednak dobre warunki i wykopała ostateczną komorę lęgową, do której zniosła 5 jaj. Zniesienia poszczególnych jaj dzieliły odstępy około 30 sekund. Po złożeniu jaja zabrałem do domu, żeby zrobić im zdjęcia i je zmierzyć, oto ich wymiary: 1. 3,8cm x 2,2 cm 2. 3,8 cm x 2,0 cm 3. 3,7 cm x 2,1 cm 4. 3,5 cm x 1,9 cm 5. 2,6cm x 1,7 cm Złożenie nr 3 20 dni po tym złożeniu pojawiły się objawy identyczne jak poprzednio. 1 lipca będąc już pewnym, że żółwica chce złożyć jaja wyniosłem ją w to samo miejsce, w którym składała wcześniej jaja. Po około 20 minutach szukania miejsca i wykopaniu kilku próbnych zagłębień, zaczęła kopać właściwe gniazdo. Co dla mnie okazało się zdumiewające, mimo dostępu do wielkiej łąki dołek lęgowy znajdował się ok. 2 metry od tego, w którym poprzednio zniosła 5 jaj i ok. 10 metrów od pierwszego, jaki wykopała. Widocznie warunki w tym miejscu są bardzo odpowiadające inkubacji jaj. Tym razem do dołka znów zostało zniesionych 5 jaj o zróżnicowanej wielkości. Pozwoliłem jej zakopać dołek, i trochę go zamaskować, następnie przesunąłem samicą na bok, gdzie kontynuowała ugniatanie gruntu, jakby dalej znajdowała się nad gniazdem. W tym czasie odkopałem zniesione jaja mierząc jednocześnie komorę lęgową. Wejście do komory miało szerokość 4,5 cm Jaja były na głębokości ok. 9 cm Cała komora była głęboka na 12 cm, a wielkościowo była podobna do zaciśniętej pięści. Jaja miały wymiary: 1. 4,4 cm x 2,1 cm 2. 3,8 cm x 2,3 cm 3. 3,9 cm x 2,2 cm 4. 3,5 cm x 2,0 cm 5. 2,3 cm x 1,5 cm + ok. 1 cm "ogonek" Po powrocie do domu, w akwarium, zostało zniesione jeszcze jedno jajo, było wielkości tego najmniejszego, ale było kompletnie niezwapnione i miało galaretowatą strukturę. Nie wiem czy to będzie koniec ze składaniem jaj, na razie zostało zniesione 13 sztuk. Jeśli będą jeszcze następne złożenia, to postaram się je tak opisać i udokumentować tak jak te, które już były. Autor: Mateusz Rawski (MataManX) na podstawie własnych doświadczeń oraz: Frohlich F.,Żółwie ozdobne, Multico, 2001 Warszawa Maluta A., Żółwie wodno - lądowe, Hodowla i choroby, Oficyna wydawnicza "HOŻA", 2005 Warszawa Rogner M., Philippen H., Żółw ozdobny, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 1993, Warszawa Konsultacja: Tohu va bohu |
Zgłoś błąd lub sugestię dotyczącą artykułu
|