Witaj! Zaloguj się lub Zarejestruj się jeśli nie masz konta.
Wiedza   Forum   Giełda   Galeria   Spis   Czat(1 )  
  Przypomnienie hasła Regulamin   FAQ   Minimapa     Sklep zoologiczny
Moderacja tematów na niektórych listach, czytaj dział Informacje
« Moje bazyliszki.. |   Artykuły » Doświadczenia »
Wylinka pająka ptasznika - czyli urodzić się na nowo

W nocy z 31 sierpnia na 1 września 2002 r. Kubuś, czyli mój Ptasznik czerwonokolanowy (Brachypelma smithi), zrobił sobie dywanik z pajęczyny w rogu terrarium. Obserwowałem końcową fazę jego prac. Dywanik pokrywał włoskami wyczesując je na niego. Zrosiłem mu dokładnie terrarium, uważając by nie zmoczyć jego posłania i jego samego. Niedługo po tym, około godz. 09.45 zaczął przekręcać się na grzbiet. Leżał tak nieruchomo dobre dwie godziny. Następnie zaczął poruszać szczęko-czółkami i końcówkami nóg, a na odwłoku zaczęły pojawiać się załamania przypominające nabrzmiałe żyły. Był to efekt zwiększonego ciśnienia w powłoce chitynowej pająka. Stary pancerz Kubusia pękł na bokach głowotułowia i ta część jego ciała jako pierwsza ujrzała światło dzienne. Wyłoniły się szczękoczułki o barwie mleka pokryte nielicznie czarnymi prążkami, kolce jadowe były mleczno białe. Po krótkim odpoczynku Pająk zaczął stopniowo wydobywać kończyny ze starego pancerza. Wszystkie odnóża były jakby połączone ze sobą, tak jak kobieta zwija dłoń by nałożyć bransoletkę. Pająk poruszał kończynami rozprostowując i zginając kolejne wydobywane stawy. Mniej więcej wtedy, gdy ukazały się pierwsze pomarańczowe zabarwienia na nogach mojego ptasznika, z chitynowej powłoczki wydobyły się nowiuteńkie nogogłaszczki. Pająk jednak pozostawił je w poprzedniej pozycji i nadal wykonywał miarowe ruchy kończyn. Ja w tym czasie niecierpliwie liczyłem liczbę członów, z których składa się każda z kończyn w obawie przed tym, czy mój ulubieniec nie zostawi w starej powłoczce którejś z nóg. Zdarza się to zazwyczaj wtedy, kiedy w terrarium jest zbyt mała wilgotność powietrza, a mój ulubieniec na dodatek ułożył się przy ścianie terrarium tak blisko, że jedna z kończyn była mocno podkulona. Odetchnąłem z ulgą, gdy wszystkie kończyny opuściły swe stare domostwa, a chitynowa powłoczka spoczęła obok pająka. Kubuś położył wszystkie swoje stopy na płycie brzusznej i zaczął nimi poruszać, powolutku pokazując szarobiałe ubarwienie swojego brzucha. Trwało to przez kilka chwil. Następnie wygiął kończyny tak, że do karapaksu dotykały tylko jego stopy, unosząc na rzepkach cały korpus do góry i odsłaniając całą spodnią część jego ciała. Leżał tak, poruszając tylko szczękoczułkami i otworkiem gębowym. Ubarwienie płyty brzusznej i bioder zaczęło stopniowo ciemnieć, w miarę jak ich powłoka wysychała. Wnioskuje z tego, że pająk przybrał tę pozycję celowo, by przesuszyć stawy na tyle, żeby ich nie uszkodzić, gdy przekręci się powrotem na brzuch. W tej pozycji mogłem dokładnie zaobserwować na Jego odwłoku pięknie zrekonstruowane otwory płucne i przetchlinki, którymi pająk zasysa powietrze. Kiedy, jego spód przybrał barwę zbliżoną do głębokiej czerni, Kubuś przekręcił się sprawnie pozostawiając wylinkę, której resztki przywierały jeszcze do odwłoka. Oczywiście to nie był koniec atrakcji. Po krótkim odpoczynku pająk odwrócił się i wypchnął wylinkę poza obszar gniazda, odpoczął chwilkę i rozpoczął swoisty taniec. Poruszał wszystkimi odnóżami, by je uelastycznić. Co chwila odpoczywał, by zaraz potem obrócić się wokół własnej osi, jak czołg podczas manewru zawracania, i znowu zaczynał taniec przypominający stukanie palcami o blat stołu.

Odczekałem jeszcze parę chwil czekając, aż odwróci się od wylinki i uspokoi się. Otworzyłem terrarium i delikatnie pęsetą zabrałem wylinkę. Mam ten komfort w przeciwieństwie do alergików, że mogę zachować wylinkę pokrytą przez Kubę sporą ilością włosków, co było widać podczas rozkładania jej na białej kartce papieru. Te gatunki ptaszników, które wyczesują włoski pokrywają gniazdo nimi w celach obronnych. Każdy pająk w czasie przechodzenia wylinki jest bezbronny do tego stopnia, że nawet świerszcz wrzucony do terrarium jako pokarm, może zabić pająka, gdy ten przechodzi linienie. A włoski w naturze chronią to miejsce przed wścibskimi gośćmi. Pająk dobrze wie o swojej niedyspozycji i w naturze zazwyczaj znajduje sobie schronienie w postaci jamki czy otworu w drzewie, do którego na ten czas wchodzi i zasklepia wejście pajęczyną pokrytą włoskami parzącymi.

Kubusiowi wystarczył dywanik, bo nikt go tu nie będzie niepokoił. Mój synek obiecał, że będzie go pilnował, jak mnie nie będzie w domu, gdy dowiedział się, że chitynowy pancerz jego pupila jest jeszcze na tyle słaby, iż nie mam mowy o braniu go na ręce. Takie praktyki mogą skończyć się śmiercią naszego ulubieńca. Wie również to, że można go karmić dopiero, gdy jego kły jadowe sczernieją zupełnie. Czyli najwcześniej za cztery dni.

Teraz są białe i słabe jak mleczaki u dziecka i nawet sam atakując przyszłą ofiarę mógłby je sobie uszkodzić tak, że nie mógłby potem nic upolować i umarłby z głodu. Teraz za kilka dni czeka mnie polowanie na dorodnego przesączonego witaminkami i słoneczkiem pasikonika na pierwszy po wylince posiłek dla Kubusia. Zje go na pewno z apetytem, bo przed linieniem nie chciał jeść, co było jednym ze zwiastunów tego procesu.

Czeka mnie również przyjemne obserwowanie jak mój pajączek rośnie w oczach, dopóki jego nowa powłoka nie stwardnieje. Potrwa to pewnie około dwóch tygodni, które będą obfitowały w ciekawe scenki z życia pająków, czego szczerze życzę wszystkim zapalonym hodowcom tych przepięknych stworzeń.
Zgłoś błąd lub sugestię dotyczącą artykułu


Współpraca | Napisz do nas | Usługi | Reklama | Redakcja | Wsparcie
Zobacz: Gady-gady | Szrek | Euro-zoo
© 2001-2008 Copyright by terrarium.com.pl. Serwerem zarządza firma PROMEDIA | Nakarm głodne dziecko
Kwiaty z dostawą - Kwiaciarnia Wroclaw