Witam. dzisiaj moja legwanica złożyła swoje pierwsze jaja. moj samiec sie postarał i wiem ze jest ich kilkanaście, ale jeszcze nie zagladałem bo księżniczka własnie zakopuje swoje jaja.
Mam pytanie do osób ktorym udało sie "wykluć" młode legwany: ile sztuk udało wam sie wykluć?
jak wyglądał wasz proces inkubacji.
Prosze doświadczonych "rodziców" a raczej "dziadków" o jakieś rady.
dzieki i trzymajcie kciuki
nikomu w polsce nie udalo sie jeszcze byc swiadkami narodzin legwanow .NIKT CI NA TO NIE ODPOWIE .Moze tobie sie uda trzymam kciuki daj znac jak cos sie bedzie dzialo.
Ciężko Ci tu będzie znaleźć kogoś, kto rozmnożył legwany zielone. ;P Może Dydelf zajrzy i się wypowie, albo jakimś cudem Szymon (Kymon) tu wpadnie na chwilkę i coś od siebie skrobnie. Z racji, że temat de facto mnie nie dotyczy to mogę jedynie napisać powodzenia w inkubacji.
Edit:
Cytat:
nikomu w polsce nie udalo sie jeszcze byc swiadkami narodzin legwanow
Eeee tam. Tak źle z nami nie jest. Było paru szczęśliwców.
_________________ Profesjonalna opieka nad zwierzętami terrarystycznymi na terenie Lublina i okolic. Terraria na zamówienie. E-mail: Terraria_na_zamowienie@wp.pl Oferta:http://www.terrarium.com.pl/forum/viewtopic.php?t=564067&highlight=
Liczba jaj nie zależy od samca i jego starań . Ale zależy czy będą zapłodnione, to zwykle widać już po zniesieniu.
Kilkukrotnie w latach 90-tych miałem młode. W tym samym czasie były też co najmniej dwie osoby, które miały młode. Z jedną spod Warszawy utrzymywałem kontakt telefoniczny. Z posiadanych przeze mnie informacji byłem pierwszym prywatnym hodowcą, który rozmnożył legwany zielone w Polsce (gdy chodzi o ogrody zoo, to chyba o rok wyprzedził mnie Chorzów).
U mnie kluły się z niemal wszystkich jaj (kilka zawsze było niezapłodnionych, co było widać, bo małe i żółtawe). Jaja jeśli zdrowe, to są dość odporne (ale b.wrażliwe na zbyt duża wilgotność i superwrażliwe na bezpośredni kontakt z wodą - np. poprzez kapanie na nie kropli). Raz wykluł się maluch nawet z takiego jaja, którego fragment skorupki zapleśniał i miałem je wyrzucić. Zdecydowałem się jednak posmarowałem to wówczas maścią przeciwgrzybiczą z apteki, skorupka w tym miejscu zgrubiała, ale jajo się nie zapadało.
Na etapie składania trzeba usunąć jaja z terrarium natychmiast po złożeniu przez samicę - straty całych lęgów zdarzyły mi się kilka razy, gdy nie było mnie w domu w czasie składania - samica tak kopała, że poniszczyła jaja.
Czas wylęgu to kilka bardzo emocjonujących dni. Maluch po przebiciu dziurki tkwi w jaju jeszcze zwykle kilka-kilkanaście godzin - ale czasem do dwóch dni. Przeważnie najpierw jest dziurka, po paru godzinach głowa, a potem nagły wyskok z jaja i bieg przed siebie - to jest oczywiście mechanizm adaptacyjny - maluch w naturze musi jak najszybciej znaleźć się w krzakach. Na tym etapie ważne, żeby nie ingerować, nie "pomagać" i dać spokój.