Piszę tu bo choć mam doświadczenie w hodowli legwanów to juz ręce załamuję i nie wiem co robić... "choroba" rozwinęła się bardzo szybko bo jeszcze pod koniec listopada mój legwan wyglądał kwitnąco, piękne kolce i gładka zielona skóra, a teraz.... siedem nieszczęść i jest coraz gorzej w ciągu ok 3-4 tygodni wychudł strasznie pomimo że jadł (jeszcze wtedy) załatwiał się prawidłowo, ale jego skóra była coraz bardziej sucha pojawiły się suche plamy nawarstwiającej się skóry, przypominające grzybicę, zaczęły się wyłuszczać kolce, w tej chwili nie ma już ich prawie wcale. W grudniu dostał pierwszą dawkę środka odrobaczającego, niestety nic się nie zmieniło, legwan dalej chudł, w tej chwili skóra mu się poprawiła nie ma już plam, jest w złej kondycji ale wygląda już o wiele lepiej, jednakże można uczyć się na nim anatomii kostnej iguany, poza jednym, ma pękaty brzuch!
W zeszłym tygodniu postanowiliśmy zastosować ponowną tym razem kilkudniową kurację odrobaczającą, jednak nic nie pomaga. Legwan prawie nie je, skubnie raz od niechcenia i wdrapuje się powrotem na gałąź gdzie spędza 24h na dobę, to co w niego wmuszę to przełknie i wydali także nie ma problemu z zaczopowaniem.
Jest z nim coraz gorzej, zastanawiam się co mogę mu podać aby szybko nabrał na wadze póki nie uda nam się go wyleczyć bo jest naprawdę tragicznie...
Jeżeli chodzisz do dobrego weterynarza i on nie wie co jest Twojej gadzinie to my raczej nic nie poradzimy!
Jednak! Polecam ci zmianę weta! Dlaczego? Nie każdy potrafi się przyznać że nie wie co jest twojemu zwierzęciu a może inny będzie się lepiej znał i będzie potrafił rozpoznać to schorzenie.
Skoro ma nadęty brzuszek to może oznaczać tylko 2 rzeczy - nadmiar gazów lub pasożyty - nie tylko robaki, ale pierwotniaki również.
Dobrze by było gdybyś wrzuciła foty, bo na forum tez jest sporo weterynarzy znających się na rzeczy.
_________________ FACE PALM!
Because expressing how dumb that was in words just doesn`t work...
Z tego co wiem http://www.terrarium.com.pl/dzial/weterynarze/podlaskie to są dlatego NIEZWŁOCZNIE udaj się do jakiegoś specjalisty, jeśli nie chcesz stracić zwierzaka!
Jeżeli Ci specjaliści również nie będą wiedzieli co się dzieje ze zwierzakiem szukaj dalej jeśli zależy ci na gadzie!
Skoro w TAK krótkim czasie z pięknego zwierzęcia stał się cieniem siebie, to oznaczać nawet jakieś zakażenie wirusowe bądź tez bakteryjne.
_________________ FACE PALM!
Because expressing how dumb that was in words just doesn`t work...
wybacz ale do TYCH "specjalistów" to już nie wybiorę się nigdy... wysłać do nich jakiekolwiek małe egzotyczne zwierze chociażby na prześwietlenie albo po zastrzyki z elektrolitami i witaminami to jak uśpić go bardziej humanitarnie w domu... ale tu nie będę się o tym rozpisywała...
Niestety nie mogę się zgodzić z opinią o Białostockich wetach - dr Tomek z kliniki na Białymstoczku uratował w 2004 roku moją legwanicę - skutecznie zoperował jej zalegające jajka, zwierzak żył po operacji przeszło 6 lat. Możesz zasięgnąć telefonicznej konsultacji u weta specjalizującego się w gadach (dr Maluta z Wa-wy, dr Zajączkowski), ja tak robiłem, a zalecenia po konsultacji realizował dr Tomek. Pozdrawiam.