Hej Bartku! Nie do końca rozumiem co masz na myśli mówiąc o autoagresji... no chyba, że chodzi np. o skoki z dużych wysokości na szybę, co robi regularnie mój legwan. Wydaje się, że nawet mało inteligentny organizm po 4, 5 razie zrozumiałby, że szyba to dość skuteczna bariera. Legwan niestety ciągle o tym zapomina, czy to można zakwalifikować jako autoagresję?
Próbuję znaleźć przyczynę nietypowego przypadku, jaki zaczął się wczoraj, a swoje zwieńczenie miał dzisiaj.
Jeden z naszych podopiecznych, stary samiec wielkości 180cm, dokonał czegoś co nazwać można samookaleczeniem.
Legwan jest pod naszą opieką od mniej więcej dwóch lat. Trafił do naszego ośrodka z poranionym pyskiem (wcześniej był trzymany w klatce dla psów...), zagrzybiony i przeziębiony. Po wyprowadzeniu na prostą nie było z nim żadnych problemów. Jako zwierzak bardzo ufny i spokojny stał się ulubieńcem wolontariuszy. Wszystko było dobrze. Aż do wczoraj...
Stał się bardzo pobudzony i zaczął atakować własny ogon - drapiąc go i gryząc. Natychmiast sprawdziliśmy czy przypadkiem coś z tym ogonem się nie dzieje (jakieś roztocza, urazy, cokolwiek...). Wszystko było ok, ale legwan stał się niezwykle agresywny. Rzucał się wręcz próbując nas gryźć... Po zdezynfekowaniu zadrapań na ogonie wrócił do terrarium i "niby" się uspokoił. "Niby", bo niedługo potem ponowił ataki już na tyle skutecznie, że pożegnał się z połową ogona.
Urwanym/odgryzionym ogonem i ranami na pozostałym kikucie zajęli się lekarze. Pobrano też krew - na wszelki wypadek, bo sprawa jest zagadkowa. W terrarium nie ma fizycznej możliwości przypadkowego urazu mechanicznego, a o ewentualnej depresji też ciężko tu mówić. Opiekę i warunki miał bardzo dobre. W sumie jedyne co się zmieniło ostatnio to dieta, a raczej źródło pochodzenia jednego z jej składników. Chodzi o rukolę, którą wcześniej kupowałem w marketach Ca... i Le..., ale od kilku dni kupuję w minimarkecie Li... gdzie jest tańsza o połowę. Inny jest też producent i pochodzenie. Zastanawiam się, czy to nie jakieś chemikalia w niej zawarte mogły spowodować takie zachowanie. To pewnie będzie mogła ewentualnie potwierdzić analiza krwi. Jest to co prawda mało realne wytłumaczenie, ale w tym momencie nic innego nie przychodzi mi do głowy. Postanowiłem za wszelką cenę znaleźć przyczynę.
A co powiecie o długich głodówkach nawet z powodów stresowych? Nie mówię o okresie godowym, ale choćby o stresie aklimatyzacyjnym. Zwierze nie je wtedy z własnego wyboru. Może można to podciągnąć pod jakąś formę autoagresji? Do tego nie wiem jak może wpływać na legwana długotrwałe przebywanie w skrajnie patologicznych warunkach typu za małe terrarium, mocne niedożywianie, brak odpowiedniej temperatury czy wilgotności. Dyskomfort jaki może zwierze przez to odczuwać będzie na pewno duży i jestem ciekaw czy czasem u niektórych osobników mogłoby pchnąć ich do podejmowania drastycznych środków takich jak samookaleczanie czy próby samobójcze. Tak wiem, że to "tylko gady" i uważa się, że sfera emocjonalna nie jest u nich nawet zbliżona do tej u ssaków, ale osobiście (oczywiście to tylko moje zdanie niepoparte żadnymi badaniami) uważam, że jednak szczególnie te większe gady (krokodyle, warany, a nawet duże legwany) jednak mają jakiś specyficzny rodzaj darzenia siebie i otoczenie czymś co moglibyśmy nazwać prymitywnym uczuciem. W końcu nie bez przyczyny mówimy na legwany zielone smoki z charakterem. No ale to tylko moje takie rozmyślenia, które bez żadnego potwierdzenia naukowego są nic nie warte. Poza tym nie wiemy też do końca o jaką formę autoagresji chodzi. Bartku, czy pod hasłem "autoagresja" kryje się samookaleczanie się zwierzęcia czy może chodzi o jakąś chorobę autoimmunologiczną (autoimmunizacyjną). Jeśli o to drugie to raczej tylko możemy czekać na wypowiedzi naszych forumowych lekarzy, no chyba, że ktoś miał taki przypadek u swojego legwana.
_________________ Profesjonalna opieka nad zwierzętami terrarystycznymi na terenie Lublina i okolic. Terraria na zamówienie. E-mail: Terraria_na_zamowienie@wp.pl Oferta:http://www.terrarium.com.pl/forum/viewtopic.php?t=564067&highlight=
Maly up-date w kwestii naszego lega-to co zostalo po amputacji jest cale poszarpane przez pazury, w zwiazku z czym poza opatrunkiem gad niestety musial byc pozbawiony szponów. biochemia krwi wykazala podwyzszony 2x mocznik i lekko podwyzszony AST (wskaznik watrobowy). Dodatkowo wykonano zdjecie rtg ktorejednak nie wykazalo zadnych znaczacych zmian. Ze wzgledu na wysoki mocznik nie wykluczam objawow nerwowych, tym bardziej ze do tej pory legwan faktycznie byl najspokojniejszy z calego naszego stada..
Za opis wszelkich podobnych doswiadczen bedziemy wdzieczni
Dziwna sprawa naprawdę, sam nie wiem co o tym myśleć. Wytłumaczeniem mógłby być jakiś problem natury neurologicznej. Możliwości jest wiele, czasem się przecież zdarza że np. guz w mózgu, czy nawet jakiś ucisk powoduje autoagresję u ssaków więc u gada mogłoby być podobnie. Trudno powiedzieć czy w pełni normalny legwan jest na tyle inteligentny żeby odgryżć sobie ogon np. z powodu wystepującego w nim nieustannego bólu ( pomijając przyczynę), mi sie to wydaje mało prawdopodobne, raczej zaczął by się rzucać jak szalony po terrarium.
Raczej wyluczyłbym chemie z rukoli, wszystkie moje zwierzaki jedzą tą najtańszą od lat, kupuję w Li...
Raczej wyluczyłbym chemie z rukoli, wszystkie moje zwierzaki jedzą tą najtańszą od lat, kupuję w Li...
No właśnie. Wszystkie nasze legwany jedzą to samo (chyba, że któryś akurat wymaga specyficznej diety). Niemniej Kazik, bo tak zwie się bohater tej historii, zjada dużo więcej niż pozostałe. W dodatku mogła się trafić jakaś ferelna partia. Tak więc na dzień dzisiejszy definitywnie takiej przyczyny wykluczyć nie mogę, choć i ja uważam ją za wyjątkowo mało prawdopodobną.
2 lata temu wyjeżdzałam na wczasy i moja Zielona poszła na 10 dni do kolegi córki. Warunki stworzylismy niemal identyczne jakie ma w domu. Co sie okazało - najpierw była agresywna wobec każdego kto chciał się zblizyć, póxniej odmówiła jedzenia - zero. A na koniec przestała się załatwiać jak to miała w zwyczaju do wody a robiła gdzie popadło. Po powrocie natychmiast po nia poszłam. Wzięłam chudzinke na ręce, przywiozłam do domu a tam na progu pusciłam. Rozejrzała się po domu, popatrzyła po domownikach i poszła na swoje miejsce. Od razu zjadła miske jedzenia i robiła do wody. Dlatego jestem na 100% przekonana o przywiązaniu do miejsca i włascicieli. Autoagresji nie zauwazyłam. Dieta jak wszyscy a ruccola z Kau.... Pozdrawiam. Kazikowi zycze zdrowia.
Witam,
odezwę się po otrzymaniu wiadomości z prośbą o wypowiedź w tym temacie od Nadii.
Po pierwsze nie można wykluczyć zatrucia, gdyz czasem nawet w stadzie zwierząt jedno z nich trafi na "felerną"partię jedzenia i się przytruje. Lub akurat ma słabszą odporność (okres godowy) i zareaguje o wiele gorzej na pestycydy/chemikalia niż reszta zwierząt.
Podniesiony AST może świadczyć o obciążeniu wątroby, ale również o tym, że mięsnie są uszkodzone(pogryzienie ogona). Na wszelki wypadek wstawiłabym gada na leki osłonowe watrobę- witaminy z grupy B, jakieś hepatiale doustnie.
Na drugi raz polecam oznaczać w profilu nerkowym białko całkowite oraz kwas moczowy, gdyz kreatynina i mocznik nie są wymiernymi wskaźnikami, jeżeli chodzi o gadzie nerki.
Co do auto-agresywnego=autodestrukcyjnego zachowania..coż, może to być "po prostu" agresja związana z wyrzutem testosteronu w okresie godowym. Mam pacjentów, którzy w wieku dopiero 9-11 lat nagle zaczeli być agresywni w stosunku do otoczenia i siebie, zadając głębokie, niebezpieczne razy. Uspokojenie takiego typu zwierzaka jest nie lada wyzwaniem, często nieosiągalnym niestety, poza zabezpieczaniem siebie, a u zwierzaka opatrywaniem ran. U niektórych samców dobrze sprawdzała się melisa lub syrop ziołowy Stresnal podawany doustnie2-3 razy dziennie przez okres nawet 2-3 tygodni do wywołania efektu uspokojenia.
Do Nadii- tak, warto wstawić go na ogólny antybiotyk, witaminę C w celu przyspieszenia regenaracji skóry, a rany oczyścić w lekkim znieczuleniu, ewentualnie przy masywnym uszkodzeniu tkanek i mięśni przemyślec dalszą amputację.
Guz w mózgu niestety jest możliwy i jest najgorszą opcją, choć zdarza sie rzadko lub po prostu o tym nie wiemy. Problem taki, że trudno go wykryć, bo chyba tylko przy pomocy tomografii. Ja bym na początku skupiła sie na terapii watroby, pobrała krew na białko i kwas moczowy(skaza moczanowa-efekt uszkodzenia nerek, która jest bardzo bolesna moze równiez dawać objawy ala agresji)oraz spróbowała ziołowo uspokoić zwierzę. Trzymam kciuki!!
_________________ Pozdrawiam,
lek.wet. Marta Marciniak
Niewątpliwie interesujący przypadek (choć przede wszystkim kłopotliwy), szczególnie jeśli przyczyny zachowań autoagresywnych nie miałyby czysto fizycznych przyczyn (bólu). U gadów jest to bardzo słabo rozpoznane, żeby nie powiedzieć w ogóle, przynajmniej gdy chodzi o publikowane dane. Wyjaśnienie może być względnie prozaiczne, a mianowicie wysoki poziom agresji związany z okresem godowym. Zwłaszcza w powiązaniu z informacją o tym, że zaczął być agresywny w ogóle, wydaje się to być potencjalną przyczyną. Zdarza się, że takie potężne samce atakują wówczas wszystko co się rusza, czasem własny ogon. Na wolności tych ruszających się obiektów i szeregu innych stymulacji do aktywności, jest znacznie więcej, stąd takie zachowania są typowe dla niewoli. Zapewne w poprzednim miejscu, w złych warunkach, legwan w ogóle nie wchodził w okres godowy, dlatego ogon zachował. To przykry paradoks, że (pośrednio) lepsze warunki spowodowały taki efekt.
cały czas śledze temat i przypomniała mi się rozmowa z Panią Olą Malutą, sprzed 2 lat...
moj legwan miał martwice ogona i objawy MBD i wtedy padło pytanie czy nie gryzie się po ogonie (ogon wyglądał tak jakby stare ugryzienie... ciezko to opisać a fotek nie zrobiłem )... moze to przypadek a moze trop do dalszych poszukiwań... Może pokażcie zdjęcia tego ogonka sprzed ugryzienia i po.. moze da się cos zaobserwować...
dodam ze legwan mial wtedy ~30cm i był 2 dni u mnie. po amputacji kawałeczka ogonek odrósł i smok pieknie rośnie i się rozwija.
wiec może warto skontaktować się z panią Olą? ... tak tylko głośnio myślę
Niewątpliwie interesujący przypadek (choć przede wszystkim kłopotliwy), szczególnie jeśli przyczyny zachowań autoagresywnych nie miałyby czysto fizycznych przyczyn (bólu). U gadów jest to bardzo słabo rozpoznane, żeby nie powiedzieć w ogóle, przynajmniej gdy chodzi o publikowane dane.
To fakt. Tym bardziej, że takie przypadki się zdarzają - co mogę wnioskować z informacji przekazanych przez wielu lekarzy i hodowców. Najczęściej jednak przyczyna jest fizyczna - nagły i silny bodziec bólowy, który z kolei może być skutkiem różnorakich schorzeń, zatruć itd.
kamy napisał/a:
może warto skontaktować się z panią Olą?
Jesteśmy (dziękowałem jej ciut wyżej) w kontakcie i z dr Olą i dr Martą - obie, a także inni lekarze, bardzo nam pomagają nie tylko w tym przypadku.
Zdjęć samego ogona sprzed zdarzenia nie mam, bo i nie było sensu takich robić. W weekend poszukam starych fotek tego legwana w całości. Nowe jakieś zrobię pewnie przy okazji zmiany opatrunku.
Co do samego zdarzenia, to w tym momencie możemy jedynie snuć bardzo ogólne hipotezy. Dopiero mając wyniki dodatkowych badań krwi można je będzie jakoś ukierunkować/zawęzić. To jednak jeszcze chwilę potrwa, bo wczorajszą próbkę krwi, której wyniki miały być dzisiaj, zepsuło nam... laboratorium.
Wracając do zachowania legwana, to jest już spokojny. W zasadzie "atak szału" trwał z przerwami jakieś kilkanaście godzin i skończył się po "odgryzieniu" ogona.