Artykuł w kategoriach: Weterynaria, Żółwie – Weterynaria

Żółw jako pacjent chirurgiczny


Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [9]
Loading...

Żółw jako pacjent chirurgiczny

Żółwie stanowią największy procent gadzich pacjentów, którzy do mnie trafiają, następne w kolejności są jaszczurki, później węże i na końcu krokodyle, choć nie można zapomnieć o najstarszych stworach, jakimi są hatterie, z którymi także miałam zaszczyt się spotkać.


Ale wróćmy do żółwi, które są chyba jedynymi gadami nie budzącymi ogólnego obrzydzenia i lęku, co więcej są uważane za sympatyczne, niestety ze szkodą dla nich. Powoduje to, że często trafiają w ręce osób nie mających żadnej wiedzy na temat ich chowu i pielęgnacji, co w efekcie skutkuje szeregiem problemów zdrowotnych. Błędy pielęgnacyjne są przyczyną blisko 80% chorób u gadów. Trafiające do mnie najczęściej żółwie cierpią z powodu mniej lub bardziej zaawansowanej metabolicznej choroby kości, zapalenia spojówek wynikającym z niedoborów witaminy A, bywają także przeziębione, zarobaczone, potrzebujące korekty dzioba i pazurów. Niestety nadal jest ogromna ilość żółwi „proradzieckich”, żyjących od lat w fatalnych warunkach (podłoga, rurka od kaloryfera i biały serek z sałatą na śniadanie!!!). U zwierząt tych diagnozowana jest zazwyczaj skaza moczanowa, oraz większego lub mniejszego stopnia niewydolność nerek i wątroby, które są efektem wieloletniej walki zwierzęcia o przetrwanie w warunkach podłogowo-dywanowych.

Wszystkie przypadłości, które tu opisałam, to przypadki typowo internistyczne, jednak czasami się zdarza, że u żółwia konieczna jest interwencja chirurgiczna. Do najczęściej wykonywanych zabiegów należy usunięcie ropniaka lub ropniaków uszu, które nie są rzadkie zwłaszcza u żółwi wodno-lądowych. Są to przypadki proste do rozpoznania i diagnostyka nie przysparza trudności. Kolejnym bardzo często wykonywanym zabiegiem chirurgicznym jest repozycja kloaki, niekiedy przyczyną jej wypadania jest ciało obce lub wgłobienie jelita, wówczas konieczna jest poważniejsza interwencja połączona z cięciem pancerza. U samców bywa konieczna amputacja prącia, zazwyczaj niestety z winy właścicieli, którzy nie reagują natychmiast, a czekają kilka lub kilkanaście dni w przypadku, gdy dojdzie do wypadnięcia tego narządu.

Nierzadko żółwie, które wpadły w szczęki psa wymagają pomocy chirurga, niekiedy jest to tylko tzw. chirurgiczne opracowanie ran, z których w znieczuleniu usuwa się zanieczyszczenia i uszkodzone elementy pancerza, później zaś się je opatruje, zazwyczaj przy użyciu opatrunku epoksydowego. W efekcie pogryzień przez psa może dojść do poważnych uszkodzeń lub nawet obgryzień kończyn. Jeśli coś takiego się zdarzy, należy przeprowadzić amputację. Żółwie z amputowaną jedną kończyną dają sobie bez problemu radę. Jednak należy pamiętać, że w przypadku amputacji kończyny piersiowej, która służy zwierzęciu do przytrzymywania pokarmu, należy zwłaszcza u gatunków lądowych, podawać bardziej rozdrobnione „dania”.

Żółwie to jedni z trudniejszych pacjentów, jeśli chodzi o diagnostykę. Obecność pancerza znacznie utrudnia badanie przez tzw. omacywanie, czyli palpację. Często potrzebne są badania dodatkowe, takie jak zdjęcie RTG, czy USG. Niestety w przypadku pierwszych, częstym problemem jest interpretacja wyniku, nawet specjaliści radiolodzy, opisujący RTG u psów i kotów mają kłopot z prawidłowym opisem badań wykonanych u żółwi, ze względu na ich szczególną anatomię. W obrazie RTG cień pancerza zaciera obraz narządów wewnętrznych i tylko osoba mająca doświadczenie w interpretacji obrazów rentgenowskich gadów i znająca ich anatomię może się pokusić o opis prześwietlenia, na którym brak ewidentnych zmian takich jak np. uwapnione jaja, bądź cieniujące ciało obce np. kamień.

W dwóch opisanych przypadkach, nierzadko potrzebna jest interwencja chirurgiczna. W przypadku ciała obcego w przewodzie pokarmowym, takie objawy jak; brak apetytu utrzymujący się ok. miesiąca, brak wypróżnień, osowiałość, niekiedy wypadanie kloaki, obecność krwi w kale lub jeśli tego brak – w moczu, to sygnał, że żółw mógł połknąć coś niejadalnego, co utkwiło w jelitach.

W takiej sytuacji koniecznie należy wykonać zdjęcie RTG, a najlepiej dwa – w dwóch projekcjach, żeby dokładniej określić umiejscowienie ciała obcego oraz wypełnienie przewodu pokarmowego. Jeśli w badaniu rentgenowskim zostanie potwierdzona obecność ciała obcego (podobne objawy mogą dawać silne inwazje pasożytnicze), gadzina zazwyczaj jest kwalifikowana do operacji. Przed operacją powinny być wykonane badania biochemiczne krwi, aby dobrać odpowiednią do stanu pacjenta – najbezpieczniejszą narkozę. Podobne postępowanie diagnostyczne przeprowadza się w przypadku zaparcia jaj u żółwic. Pamiętajcie! Podanie oxytocyny, bez wcześniejszego zdjęcia rentgenowskiego określającego ilość jaj, ich wielkość, położenie oraz stan skorup, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Nierzadko zdarza się, że jaja, które są zbyt duże i utknęły w kanale miednicznym, po podaniu hormonów cofają się… do pęcherza moczowego! A usunięcie ich z niego to prawdziwe wyzwanie i zegarmistrzowska robota.

Jeśli uszkodzona jest skorupa jaja lub jajo jest zdeformowane może dojść do pęknięcia jajowodu i uwolnienia jaj do jamy ciała. Z doświadczenia wiem, że w przypadkach typowo patologicznych, gdy nie można podać z jakiegoś powodu oksytocyny, operacja będzie trudna, a po otwarciu żółwia czekać będzie prawie na 100% jakaś niemiła „niespodzianka”.

Sama technika operacyjna u żółwi nie jest łatwa. Do jamy ciała można dostać się dwoma sposobami, albo przez wycięcie okienka w plastronie, bądź przez cięcie w pachwinie. Cięcie w dole pachwinowym niestety jest głownie zarezerwowane dla żółwi, które mają anatomicznie zredukowany plastrom np. mata mata Chelus fimbriatus, czy żółw jaszczurowaty Cheldra serpentyna oraz dla żółwiaków lub dla bardzo dużych gatunków. Przy naszych najpopularniejszych „pudełeczkach” jedynym sensownym dostępem jest wycięcie okienka w plastronie, ponieważ w dole pachwinowym jest zbyt ciasno i jest znacznie utrudniona obserwacja pola operacyjnego. Z tego też powodu operacja u żółwia to poważne przedsięwzięcie. Jest to połączenie operacji kostnej z typową operacją na jamie brzusznej. Dlatego też bardzo ważne jest, aby zwierzę było w miarę w dobrej kondycji, u żółwi z rozmiękczonym pancerzem, rzadko dochodzi do prawidłowego gojenia się i niestety zabieg u takich zwierząt jest obarczony bardzo dużym ryzykiem, podobnie dzieje się u osobników cierpiących z powodu chorób nerek.

Po takiej operacji, żółw powinien być przez ok. tygodnia poddawany intensywnej terapii, konieczne jest stosowanie leków przeciwbólowych, antybiotyków, środków wzmacniających i kroplówek. Pełna rekonwalescencja trwa około 6 miesięcy, choć przy większych żółwiach proces tworzenia się blizny kostnej może być znacznie dłuższy, nawet ponad rok.


Zawsze w przypadku operacji brzusznych u żółwi istnieje ryzyko powikłania w postaci zapalenia otrzewnej i w efekcie śmierci zwierzaka. Stać się tak może u samic, u których doszło do pęknięcia jajowodu i wydostania się jego zawartości do jamy ciała, przy pęknięciu jaj, bądź kul żółtkowych, także większe ryzyko istnieje u samic, u których stwierdzono obecność jaj w pęcherzu moczowym. Wydostanie jaj z pęcherza jest niezmiernie trudne, zwykle wiąże się z jego przecięciem i późniejszym zaszyciem, tylko w nielicznych przypadkach udaje się usunąć jajo przez kloakę, co także niesie za sobą duże ryzyko uszkodzenia delikatnych struktur.

W przypadku usuwania ciała obcego z przewodu pokarmowego, konieczne jest nacięcie jelita, bardzo ważna jest zachowanie sterylności w celu przeciwdziałania zapaleniu otrzewnej. Zwierzę po operacji, podczas której nacinane było jelito przez minimum 2 tygodnie po zabiegu musi pościć, aby doszło do wygojenia ściany jelita.

Żółwie to dziwne zwierzęta i mają tendencję do zjadania wielu niejadalnych rzeczy – podstawą są oczywiście różnej wielkości kamienie, co poniekąd jest naturalnym zachowaniem na wolności. Do ciekawszych znalezisk pochodzących z żółwich przewodów pokarmowych należały: łożysko kulkowe, śrubki, śrut. Jednak najtrudniejszym zabiegiem jaki wykonywałam wraz z dr Mirosławem Kalickim z Zoo w Oliwie było usunięcie haka wędkarskiego z żołądka blisko piętnastokilowej orlicji Orlitia borneensis, która trafiła do Zoo na Wybrzeżu, po udaremnieniu wielkiego przemytu żółwi z Hongkongu. Operacja była długa i wyczerpująca, ze względu na bardzo ciężki dostęp do haka, który był wbity w ścianę żołądka żółwia. Duży żółw, to i hak nie był mały, a dodatkowo doczepiony był do niego kawałek sznurka. W przypadku tego osobnika najdłuższym etapem operacji było cięcie bardzo grubego plastronu. Później dostanie się do żołądka, ukrytego pod wątrobą przez niewielki otwór. Po kilkugodzinnej walce udało się! Żółw przeżył, a hak został trofeum weterynaryjnym.

Niestety nie zawsze operacja jest zakończona powodzeniem zwłaszcza, gdy opiekun długo zwlekał z decyzją o zabiegu lub zbyt długo trwały próby leczenia zachowawczego…
Opracowanie i źródła informacji
Lek. wet. Aleksandra Maluta
Specjalista chorób zwierząt nieudomowionych
Przychodnia Weterynaryjna Szpital Zwierząt Egzotycznych „OAZA”
www.oaza-wet.pl

One thought on “Żółw jako pacjent chirurgiczny

Post Comment