Artykuł w kategoriach: Płazy – Opisy, Płazy bezogonowe

Hymenochirus spp. – karliki


Oceń 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek [8]
Loading...

Hymenochirus spp. – karliki

Karliki należą do starej i ciekawej rodziny płazów bezjęzycznych, do której zaliczamy również żaby szponiaste z rodzajów Xenopus i Silurana, Pseudhymenochirus merlini (jedyny gatunek z tego rodzaju) oraz amerykańskie grzbietorody z rodzaju Pipa.


Do rodzaju Hymenochirus przynależy kilka podobnych do siebie gatunków, które trudno odróżnić:

  • Hymenochirus boettgeri (Tornier, 1896)
    • Hymenochirus boettgeri boettgeri Perret & Mertens, 1957
    • Hymenochirus boettgeri camerunensis Perret & Mertens, 1957
  • Hymenochirus boulengeri (de Witte, 1930)
  • Hymenochirus curtipes (Noble, 1924)
  • Hymenochirus feae (Boulenger, 1906)

W handlu spotkamy najczęściej Hymenochirus boettgeri, rzadziej H. curtipes, możliwe także, że sporą liczbę krzyżówek międzygatunkowych, co może czasem utrudniać identyfikację posiadanych okazów. W polskim nazewnictwie są określane ogólnie, mianem „karlików szponiastych” lub „żab szponiastych karłowatych”.

W naturze karliki występują w Afryce, na obszarze Gabonu, Kamerunu, Konga. Hymenochirus boettgeri został ponadto wypuszczony (zapewne przez nieodpowiedzialnych akwarystów) na Florydzie, gdzie znalazł dogodne warunki bytowania.

Żaby te zasiedlają niewielkie, dobrze zarośnięte, płytkie i ciepłe zbiorniki wody stojącej. Niemal całe życie spędzają w wodzie, co jakiś czas tylko zaczerpując powietrza atmosferycznego. Wyjątkowo przemieszczają się poza wodą, gdy np. ich macierzysty zbiornik wysycha. Zdarza się też, że wychodzą na liście roślin pływających na powierzchni.

Jak sugeruje nazwa, żabki te nie należą do szczególnie rosłych stworzeń. Górna granica długości ciała to przeciętnie 4cm.

Samice są większe i nieco „grubsze”. Samce mają natomiast mocniej zbudowane przednie łapki, a tuż za nimi niewielkie, różowawe zgrubienia. Posiadają także zdolność wydawania dźwięków.

Ubarwienie karlików jest skromne, maskujące: piaskowe lub szarobrązowe. Grzbiet jest usiany drobnymi, czarnymi cętkami. Na pyszczku, po bokach znajdują się ciemne pasy. Spód ciała jest jednolicie ubarwiony, jasny. Zarówno odcień barwy ciała, jak i układ plamek jest różny nie tylko u poszczególnych gatunków, ale także indywidualnie, dla każdego osobnika. Widziałem również zdjęcia albinotycznych karlików, ale osobiście nigdy się na takie osobniki nie natknąłem, są – póki co – dość rzadkimi okazami (i prawdopodobnie niedostępnymi jeszcze w Polsce). Mają bladoróżową barwę ciała, bez wyraźnych plamek i czerwone oczy, jednak nie należy ich mylić (co się często zdarza) z bardzo jasno ubarwionymi karlikami, które mają normalne, ciemne oczy, czarne plamki na ciele i albinosami w żadnym wypadku nie są.

Skóra karlika jest lekko ziarnista, ale w dotyku wydaje się być gładka. Charakterystyczne są tylne nogi, z wielkimi błonami pławnymi i pazurkami rogowymi na trzech palcach każdej łapy. Błona znajduje się także pomiędzy palcami przednich nóg i to odróżnia karliki od innych płazów z tej samej rodziny, np. żab z rodzaju Xenopus i Silurana, od których są również delikatniej zbudowane.

Tryb życia

Karliki są aktywne w zasadzie przez całą dobę, z przerwami na odpoczynek. W poszukiwaniu pożywienia aktywnie pływają po zbiorniku. Często przeszukują dno, jakby węsząc. Przypuszczam, że węch odgrywa u nich dużą rolę w polowaniu (gdyż reagują nawet na nieruchomy pokarm, umieszczony w drugim końcu akwarium). Jednak przede wszystkim reagują na ruch, drgania w wodzie. Wzrok odgrywa rolę raczej drugorzędną, chociaż widzą całkiem dobrze. Zauważają ruchy poza akwarium i oswojone, na widok człowieka ożywiają się, podpływają do szyby lub powierzchni wody, oczekując na karmienie. Najedzone kryją się wśród roślin, w szczelinach między dekoracjami akwarium, często za filtrem. Lubią przebywać na szerokich liściach tuż pod powierzchnią wody – odpoczywają na nich z pyskami wystawionymi ponad wodę, dzięki czemu nie muszą przerywać snu, by zaczerpnąć powierza. Poza przerwami na odpoczynek, są aktywne zarówno za dnia jak i w nocy. Bardzo żywiołowe są samce w porze godowej. Nieustannie śpiewają i często toczą ze sobą niegroźne pojedynki.
Co jakiś czas karliki zrzucają stary naskórek. Wylinka jest zwykle zjadana. Łatwo rozpoznać ten proces, stara skóra wygląda jak półprzejrzyste płaty, odstające z ciała żaby.


Hodowla

Z racji skromnej postury, karliki nie wymagają dużego akwarium. Za minimalne mieszkanie dla 3-6 sztuk uważam zbiornik o pojemności 25 litrów (standardowe akwarium o wymiarach 25x25x40cm.) Zbyt wysoki poziom wody (powyżej 30cm) niespecjalnie żabkom służy, gdyż tracą dużo energii na wypływanie po powietrze.

Podzielone są zdania na temat pokrywy, moim zdaniem jest niezbędna, gdyż karliki potrafią przylgnąć brzuchem do szyby i wypełznąć. Zbyt długi pobyt na powietrzu jest dla nich szkodliwy i zwykle kończy się śmiercią, jeśli w porę nie zorientujemy się o ucieczce płaza i nie uratujemy go. Lepiej zabezpieczyć się od takich wypadków. Nie musimy stosować pełnej pokrywy. W zupełności wystarczą szklane/pleksiglasowe listewki (o szerokości ok. 2-3cm) przymocowane na każdej krawędzi akwarium (do wewnątrz). Dzięki temu żaba na pewno nie wyjdzie z akwarium. Brak pokrywy ma uzasadnienie, kiedy trzymamy karliki w dużym zbiorniku, np. w paludarium, gdzie odległość od lustra wody do krawędzi zbiornika wynosi ponad 10-15cm i stanowi dla żab przeszkodę nie do pokonania.

Przedmiotem dyskusji pozostaje obecność filtra. Jeśli we wspomnianej wielkości akwarium (z dużą ilością roślin, pomagających utrzymać równowagę biologiczną) będziemy regularnie podmieniać wodę, najlepiej co drugi dzień w niewielkiej ilości (ok. 10% zawartości zbiornika), to urządzenie to nie jest konieczne. W przypadku, gdy nie będziemy w stanie podmieniać tak często wody, należy zainstalować niewielki filtr, który nie powoduje mocnego nurtu, karliki tego nie lubią. Najprostszy filtr gąbkowy, taki, jakie stosuje się w akwariach z narybkiem, nadaje się znakomicie. Wtedy podmiany można ograniczyć do jednej tygodniowo (ok.20%), choć lepiej podmieniać wodę w mniejszej ilości, a częściej.

Osobiście jestem zwolennikiem stosowania filtrów. Nie zawsze jesteśmy w stanie dokonać regularnych podmian, wówczas filtr pomoże utrzymać czystość na odpowiednim poziomie. Małe modele wewnętrzne są tanie, nie zajmują specjalnie dużo przestrzeni, łatwo je zamaskować. Woda dla karlików powinna być zawsze odstana, bez chloru. W naturze zapewne zasiedlają wody kwaśne i miękkie, typowe dla środowiska leśnego, ale w hodowli łatwo przystosowują się do nowych warunków. Przyjmijmy więc, że woda powinna być miękka do średnio twardej, odczyn też nie ma większego znaczenia – byle tylko ich wartości nie były zbyt skrajne.

Karliki doskonale dają sobie radę w temperaturze pokojowej. Temperatura wody odpowiednia dla nich powinna oscylować w granicach 20-27°C (optymalnie – 23-25°C). Jeśli nie spada poniżej dolnej granicy, grzałka jest zbędna. Co się zaś tyczy upałów, to tym afrykańskim żabom nie szkodzą podwyższone okresowo temperatury wody.

Karliki nie potrzebują mocnego oświetlenia, jako mieszkańcy leśnych bajorek – wręcz przeciwnie. W zupełności wystarczy im światło dzienne. Oświetlenie dobieramy pod kątem wymagań hodowanych roślin. Jeśli jest dość mocne, karliki muszą mieć możliwość, by się przed nim ukryć.


Podłoże w zasadzie dowolne, byle nie zmieniało drastycznie parametrów wody. Można użyć piasku, drobnego lub grubszego żwirku. Ważne, by podłoże nie miało ostrych krawędzi, o które żerujące żaby mogłyby się skaleczyć. Jest też możliwość zupełnego zrezygnowania z podłoża, zbiornik wówczas łatwiej czyścić z resztek, lecz nie dla każdego taki zbiornik jest estetyczny. Ewentualnie można umieścić normalne podłoże, a kawałek szyby dna pozostawić pusty, co ułatwi karmienie (drobne zwierzęta karmowe nie będą ukrywać się w podłożu i żabom będzie je łatwiej odnaleźć). Karliki nie połykają podłoża. Jeśli nabiorą go przypadkowo do pyszczka wraz z pokarmem (a przy ich agresywnym sposobie ataku zdarza się to nader często), zaraz wypluwają, więc nie ma obaw, że połkną drobny żwirek, co może mieć miejsce przy dużych i żarłocznych płazach, np. żabach szponiastych, czy aksolotlach.

Wystrój akwarium może składać się z kamieni, korzeni, łupin kokosa, lignitów. Karliki cenią sobie obecność kryjówek. Wszelkie konstrukcje muszą być bez ostrych krawędzi, oraz stabilne, by nie żaby nie mogły ich poruszyć, przez co mogłyby zostać przygniecione (można poszczególne elementy konstrukcji połączyć silikonem akwarystycznym). Przed umieszczeniem ich w akwarium dobrze jest je solidnie wygotować/wyparzyć i przepłukać w czystej wodzie (lub odkazić w jakiś inny sposób), ponieważ nigdy nie wiadomo, gdzie wcześniej znajdowała się dana dekoracja. Nie powinny też w nadmierny sposób zmieniać parametrów wody, co może mieć miejsce np. przy wapieniach. Z tego powodu, a także z możliwości stania się dla żaby pułapką bez wyjścia, odpadają wszelkiego rodzaju muszle. Jeśli więc trzymamy w jednym akwarium duże ślimaki, np. ampularie, wraz z młodymi karlikami, należy niezwłocznie usuwać muszle martwych mięczaków.

W zbiorniku z karlikami za niezbędną uważam obfitą roślinność, która oczyszcza wodę, świetnie wspomagając filtrację i dostarcza schronienia. Doskonały jest mech jawajski, który porasta dekoracje, ma skromne wymagania oświetleniowe, szybko się rozrasta, zaś żabki mają w jego gęstych łodyżkach doskonałą kryjówkę. Inne, polecane rośliny to m.in. mikrozorium oskrzydlone, moczarka argentyńska, rogatek sztywny, wywłócznik, gałęzatka kulista, różne gatunki zwartek (kryptokoryn). Dobrze, jeśli znajdą się rośliny o szerokich liściach, z których kilka sięga powierzchni wody. Żabki lubią na nich wypoczywać. To samo dotyczy roślin pływających – wgłębki, pistii, hiacyntu wodnego, salwinii. Te ostatnie wymagają jednak dość mocnego oświetlenia, inaczej szybko marnieją. Nowo zakupione rośliny przed umieszczeniem w zbiorniku warto zdezynfekować, np. nadmanganianem potasu, aby uniknąć wprowadzenia pasożytów/chorób.

Żywienie

Karliki żywią się drobnymi bezkręgowcami. Nie posiadają języków, więc chwytają zdobycz, gwałtownie rzucając się do przodu i chwytając ją pyskiem. Przednimi łapkami pomagają sobie przy połykaniu pokarmu. Większe kawałki pożywienia starają się rozszarpać na kawałki, za pomocą pazurków tylnych nóg.

W hodowli najlepiej karmić je wodnymi larwami owadów (ochotki, wodzienia, komarów), wazonkowcami, rurecznikiem, rozwielitką. Pokarm mrożony także przyjmują. Dietę można urozmaicać narybkiem żyworódek (np. gupików, najlepiej z własnej hodowli), kawałkami dżdżownic (mniejsze dżdżowniczki mogą zjadać w całości) i mięsem ryb słodkowodnych. Te ostatnie lepiej pozyskiwać z pewnego źródła. Osobiście podaję okazjonalnie karlikom mięso uklei, płoci itd. „drobnicy”, złowionych w czystej rzece (kawałeczki białego mięsa o długości 0,5cm, jeden karlik jest w stanie naraz zjeść ok. 2-3 takie kawałki). Co prawda, niesie to za sobą ryzyko przywleczenia pasożytów, ale żywy pokarm sprzedawany w sklepach zoologicznych też nie pochodzi ze sterylnych laboratoriów. Po karmieniu mięsem trzeba dokładnie usunąć resztki, chociaż tu uczciwie trzeba przyznać, że karliki są bardzo skrupulatne i nie zostawiają zbyt wiele, pod warunkiem, że nie przesadzimy z ilością podanego pokarmu.

Powszechnie uważa się, że płazy te mogą być żywione pokarmem dla rybek, ale to drapieżniki i suchy pokarm zdecydowanie nie jest dla nich wskazany, szczególnie, że zawiera często dodatki roślinne. Jeśli żaby hodowane wspólnie z rybkami podjadają płatki, to nie zaszkodzi to im, ale nie może to być ich pokarm podstawowy, a na pewno nie jedyny.

Należy też uważać na karmienie ochotką. Musi być zawsze świeża (osobiście podaję wyłącznie żywą). Wiele jest opinii, jakoby częste podawanie ochotki było przyczyną choroby balonowej, objawiającej się napuchnięciem żaby, która nie może się zanurzyć. Ochotka sama w sobie nie stanowi zagrożenia (bardziej zanieczyszczenia, których może być wektorem), ale lepiej dmuchać na zimne i urozmaicać dietę, oraz starać się podawać jak najświeższe larwy, żywo ubarwione, ruchliwe.

Młode, 1,5-2 centymetrowe karliki, jakie najczęściej bywają w sprzedaży, karmimy regularnie, nawet codziennie lub co drugi dzień, małymi porcjami, tak aby zapewnić im prawidłowy rozwój. Dorosłym podaję pokarm co 2-3 dni, w niewielkich porcjach. Ich wyjedzenie może zająć karlikom trochę czasu, szczególnie, jeśli jest to pokarm szybki i aktywnie pływający, jak np. wodzień czy rozwielitka. Żywe bezkręgowce mogą jednak pozostać w akwarium po karmieniu, bo nie zanieczyszczą wody. Co innego mrożonki, rybie mięso, czy krojone dżdżownice – jak już wspomniałem, w tym wypadku niezjedzone resztki usuwamy szybko i dokładnie, chociaż – jeśli w akwarium są ślimaki (ampularie), czy krewetki, to one mogą nas w tym wyręczyć.

Rozmnażanie

Samce wydają charakterystyczne, ciche odgłosy, przypominające nieco skrzypienie starych drzwi. Ich zachowania godowe są niezwykle interesujące i złożone. Bardzo widowiskowe są starcia samców. W porze rozrodu są one bardzo pobudzone. Potrafią rywalizować o partnerki – zaobserwowałem to w swojej hodowli. Wydają odgłosy godowe i wymachują tylnymi nogami. W momencie, gdy dwa samce znajdą się obok siebie, wydają krótki, ostry dźwięk, mający zapewne odstraszyć konkurenta. Unoszą przód ciała, wyprostowując krótkie, przednie łapy i zderzają się ze sobą, próbując przepchnąć rywala z drogi. Z rzadka nawet przewracają jeden drugiego na grzbiet, przytrzymując przednimi łapami. Przeważnie jednak obywa się bez większych konfrontacji.

Para karlików łączy się w uchwycie godowym, zwanym ampleksusem, tak jak inne płazy bezogonowe. Ampleksus karlików jest typu pachwinowego, jak np. u kumaków. Zdarzają się omyłkowe ampleksusy z innymi samcami, a nawet płazami innych gatunków (karliki w okresie godowym są bardzo pobudzone, odruch chwytania parnerki jest u nich silny).
Często, kilkusekundowe próby chwytania samic zdarzają się u młodych osobników, dopiero zaczynających śpiewać.

Po połączeniu się, para przystępuje do składania jaj. Żaby obracają się pod powierzchnią wody do góry brzuchami i samica składa po kilka ziaren skrzeku. Czynność tę powtarzają wiele razy.

Skrzek jest bardzo drobny (średnica zarodka wynosi niecały 1mm) i lepki, niepołączony ze sobą; przyczepia się do roślin, lub pływa pod powierzchnią wody, pojedyncze ziarna mogą też opadać na dno. Trudno jest go przenieść (przykleja się natychmiast do wszelkich pojemniczków, siatek, którymi próbujemy go odławiać i bardzo trudno go zdjąć bez uszkodzenia go), lepiej więc rozmnażać karliki w specjalnym zbiorniku rozrodczym i po złożeniu jaj odłowić dorosłe żaby. Jeśli się jednak zdarzy, że zniosą skrzek w akwarium, w którym pływają na co dzień, należy odłowić albo żaby do innego zbiornika, albo pomęczyć się z odławianiem skrzeku. Wszystkich jajeczek raczej nie zdołamy wybrać, ale tymi, który pozostaną, zajmą się dorosłe karliki – z upodobaniem go zjadają.

Akwarium podchowowe nie musi być duże, 10-15 litrów w zupełności wystarczy. Polecam zbiorniki typu „dzikiego”, z dużą ilością mulistego podłoża (można użyć ziemi doniczkowej, bez nawozów) i roślin, dzięki czemu wytworzy się naturalna równowaga biologiczna, stworzymy warunki dla licznej populacji organizmów karmowych i nie będziemy musieli dokonywać częstych podmian (w początkowej fazie rozwoju kijanek jest to i tak niewskazane, gdyż wraz z podmianami usuwamy sporą ilość pływającego pokarmu).

O ile doprowadzenie do godów, często nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów ze strony hodowcy, o tyle odchowanie kijanek jest trudną sztuką. Po pierwsze, po wylęgu są maleńkie – mają ok. pół centymetra. Po drugie, nie odżywiają się, jak większość kijanek. Nie posiadają pyszczka złożonego z drobnych „ząbków” (jak kijanki np. kumaków) i w związku z tym nie potrafią zeskrobywać pokarmu z liści, kamieni, szyb itp. Mają duże pyszczki z wydatną żuchwą, przystosowane do wsysania planktonu. Przypominają pod tym względem niektóre ryby, posiadające duże, wysuwalne paszcze, którymi zasysają zdobycz w ułamku sekundy. Ludzkie oko nie jest w stanie tego w pełni zarejestrować.

Wykarmienie kijanek karlika jest niełatwym zadaniem. Kiedy zresorbują zapasy woreczka żółtkowego i zaczną aktywnie pływać (około 3-4 dni od wylęgu), należy zapewnić im najdrobniejsze wodne organizmy – pierwotniaki, wylęg oczlika, artemii, czy rozwielitki. Warto zawczasu założyć hodowlę pierwotniaków, gdy tylko żaby złożą skrzek. Starsze kijanki polują na odpowiednio większe organizmy. Można także próbować z pokarmami w płynie/drobniutkim proszku dla narybku (potomstwo wielu ryb, np. neonów, osiąga podobne rozmiary i odżywia się w zbliżony sposób). Z powodzeniem stosowałem też wysuszone i starte na pył żółtko jaja kurzego, jednak dozować je należy ostrożnie, niezjedzone łatwo pogarsza jakość wody.

Do metamorfozy hodowanych przeze mnie karlików, dochodziło zwykle po dwóch miesiącach od wylęgu, a nawet dłużej. Niekoniecznie pokrywa się to z informacjami w literaturze i doświadczeniami wielu hodowców, wg. których karliki przeobrażają się po okresie miesiąca – lub nieznacznie dłużej – od wyklucia. Być może temperatura, wynosząca w moich akwariach przeciętnie 22°C, sprawiała, że kijanki w mojej hodowli rozwijały się wolniej. Przyspieszanie rozwoju karlików poprzez znaczne podnoszenie ciepłoty wody jest jednak rozwiązaniem, którym ryzykujemy nieprawidłowy rozwój kijanek i słabą formę, oraz liczne upadki wśród małych żabek. Zdarzają się też osobniki zbyt opóźnione w rozwoju, zachowujące niewielkie rozmiary wtedy, gdy większość rodzeństwa jest już żabkami, one też z reguły po jakimś czasie padają.

Ogólnie rzecz biorąc, rozwój karlików, w porównaniu z rodzajem Xenopus jest wyraźnie wolniejszy (proporcjonalnie do osiąganych rozmiarów). Podejrzewam, że ma na to wpływ środowisko, w którym żyją. Żaby z rodzaju Xenopus bardzo często zasiedlają okresowe zbiorniki, które szybko wysychają, w związku z czym kijanki muszą się szybko przeobrazić w młode żabki, które będą potrafiły zagrzebać się w mule lub przemieścić do innego zbiornika. Natomiast w leśnych bajorkach, gdzie występują karliki, woda utrzymuje się zwykle przez cały rok, co sprawia, że bardzo szybka metamorfoza nie jest priorytetem.

Ciekawostki

Karliki są jednymi z najbardziej popularnych płazów w Polsce, przyczyną tego jest łatwość hodowli, możliwość współżycia z większością łagodnych ryb akwariowych i niska cena (zwykle w granicach 2-3zł.)

Wiele osób nie docenia łowieckiego talentu tych żab. Kiedyś hodowałem wyrośnięte karliki wspólnie z żyworódkami (gupiki, mieczyki, molinezje, platki) i bardzo sprawnie polowały na narybek. Jedna z żab nauczyła się nawet włazić do kotnika (!) i wyjadać rybie podrostki. Do dziś nie wiem, jak się tam dostawała, gdyż zawsze takie polowania odbywały się w nocy.

Często z karlikami mylone są młode żaby szponiaste (Xenopus laevis). Te jednak, dorastające prawie do 15cm., szybko okazują się pogromcami rybiej obsady akwarium. Odróżnienie jest łatwe i polega na obserwacji wspomnianych przednich łap. Karlik ma na nich błonę pławną, której brak u żaby szponiastej. Poza tym Xenopusy mają nieco szersze pyski, masywniejszą budowę ciała, oczy umiejscowione bardziej na górze głowy (karlik raczej po bokach).

Wspomniana choroba balonowa jest jedną z najczęściej dotykających hodowane karliki. Jeśli w sklepie zoologicznym zauważymy w stadku karlików takiego osobnika, lepiej zrezygnować z zakupu. Jest trudna do wyleczenia. Ważne, by osobnika nią dotkniętego odizolować, gdyż wiele wskazuje na to, że jest zaraźliwa.

W zanieczyszczonych akwariach karliki może zaatakować pleśniawka, zwłaszcza w miejscach urazów mechanicznych (mogą powstać od otarć o ostre kamienie lub na skutek ataków ryb – nawet spokojnych żyworódek – kolejny argument, by nie łączyć żab z rybami). Leczenie jej u żab wcale nie jest proste, często padają. Należy uważać na większość leków przeznaczonych dla ryb, nie wszystkie można aplikować płazom, i jest to jeszcze jeden powód, by ryby i karliki trzymać oddzielnie.

Pozostając przy temacie chorób – wiele źródeł podaje karliki jako nosicieli Salmonelli, więc po każdym kontakcie z nimi należy starannie umyć ręce. Pomijając już oczywisty fakt, że branie tych delikatnych stworzeń do rąk jest bezsensowne i stresujące dla nich (jednak można nauczyć je pobierania pokarmu z ręki i wówczas kontakt jest nieunikniony).

Karliki są dość delikatne i należy je ostrożnie przenosić, najlepiej akwarystyczną szklaną fajką do narybku,
w ostateczności delikatną siatką. Na powietrzu powinny przebywać jak najkrócej, ze względu na możliwość wyschnięcia, o co w przypadku małego płaza nietrudno. Nawet lekkie wyschnięcie skóry karlika może zaowocować wspomnianą już pleśniawką.

Jak na tak małe stworzenia, są długowieczne. Według różnych źródeł, w dobrych warunkach mogą dożyć wieku 10-15 lat.

Łączenie

Karliki, z racji swoich małych rozmiarów, mogą żyć z wieloma wodnymi stworzeniami…i z wieloma nie mogą. Z miejsca odpadają żółwie, raki, wszelkie duże ryby, takie jak pielęgnice, sumy. To oczywiste (chociaż nie dla wszystkich, zdarzają się głupie i tragiczne w skutkach – dla mniejszych zwierząt oczywiście – błędy hodowlane w tym zakresie), że większość na pewno potraktuje karlika jako pożywienie, a jeśli nie, to samymi rozmiarami będą go nieustannie stresować i wyjadać cały pokarm (np. karasie ozdobne). Wiele mniejszych i pozornie niegroźnych stworzeń też może stwarzać problemy. Np. popularne zbrojniki niebieskie, często próbują się przysysać do żab i mogą je pokaleczyć (kilkakrotnie byłem tego świadkiem), więc także nie należy ich łączyć. Spośród ryb, na towarzystwo karlików nadają się drobne kąsaczowate (neony, bystrzyki), kardynałki chińskie, kiryski, małe zbrojniki z rodzaju Otocinclus, piskorki (zwane też cierniooczkami), żyworódki (gupiki, platki, drobniczki). Jednak należy mieć na uwadze, że ryby konkurują z żabami o pokarm, a że są od nich szybsze, istnieje możliwość, że płazy będą w ich obecności notorycznie głodować. Duża ilość ryb sprawia, że żaby są skryte, niechętnie (lub wcale) przystępują do godów. Same karliki potrafią też stanowić zagrożenie dla delikatniejszych gatunków o długich płetwach, np. samców gupika, lub bojowników, podgryzając im płetwy. Polują też na narybek.

Osobiście preferuję więc zbiornik przeznaczony na wyłączność żab i taki też polecam, szczególnie początkującym hodowcom. Żaby w zbiorniku przeznaczonym tylko dla nich, nie stresują się i nie muszą konkurować o pokarm ze sprawniejszymi drapieżnikami. Chętnie przystępują do rozrodu i ukazują niezwykłe bogactwo zachowań. Osoby, które hodują karliki w zbiornikach z liczną obsadą ryb, często są zdania, że żaby te są nieciekawymi, skrytymi stworzeniami, co nie jest prawdą. Warto odpuścić sobie pokusę dołączenia „barwnego towarzystwa”, by przekonać się, że karliki same w sobie stanowią wielką wartość hodowlaną.

Do grona „bezpiecznych” współmieszkańców żab, można zaliczyć ślimaki i drobne krewetki słodkowodne. Ich obecność nie szkodzi żabkom, gdyż są mniej ekspansywne od ryb, nie powodują u płazów stresu. Ponadto skutecznie wyjadają reszki pokarmu, pomagając w utrzymaniu zbiornika w czystości. Wreszcie, przychówek krewetek, może stanowić dla żabek znakomite uzupełnienie pokarmu.

Istnieje też możliwość zestawienia w jednym zbiorniku karlików z innymi płazami. To rozwiązanie dedykuję jednak wyłącznie doświadczonym miłośnikom płazów, gdyż nie wszystkie gatunki można ze sobą bezpiecznie połączyć. Ciekawym rozwiązaniem może być rozwiązanie podpatrzone u znajomego hodowcy, którzy urządził duże terrarium z częścią wodną dla karlików i lądową dla małych żabek (sitówek – również pochodzących z Afryki). Większe gatunki rzekotek czy kumaki zdecydowanie odpadają, gdyż mogłyby polować na karliki podpływające do powierzchni. Traszki z kolei wymagają niższej temperatury niż afrykańskie żabki. Poza tym bywały przypadki, że karliki atakowały młode traszki (np. chińskie), pływające z nimi w jednym akwarium. Niewielkie gatunki traszek są zresztą dość nieśmiałe, podatne na stres i nie należy ich hodować z innymi płazami.

Z oczywistych względów nie wolno łączyć karlików z dużymi płazami, jak aksolotle, traszki Waltla, traszki z rodzaju Pachytriton czy żaby szponiaste (Xenopus). Jeśli chodzi o inne płazy z rodziny grzbietorodowatych, to jest kilka małych gatunków, np. grzbietoród Pipa parva, czy nieduże żabki szponiaste z rodzaju Silurana (afrykańskie, tak jak karliki – zapewne zamieszkują wraz z nimi wiele wspólnych terenów), dorastające do ok.6 cm ciała. Mają podobne rozmiary i tryb życia, więc nadają się na towarzystwo karlików, oczywiście z zachowaniem kwarantanny, by uniknąć wprowadzenia chorób. Sam hoduję parkę Silurana tropicalis z kilkoma karlikami i żyją zgodnie. Niestety, te gatunki są trudno osiągalne w Polsce (Silurany póki co okazjonalnie – miałem sporo szczęścia, że na nie trafiłem, P. parva raczej wcale).

Łącząc płazy, zawsze należy uważać ze względu na ryzyko, że przeniosą na siebie nawzajem różnego rodzaju choroby, pasożyty itp. Płazy bezjęzyczne (a więc i karliki) mogą być nosicielami nieszkodliwego dla nich, ale zabójczego dla większości innych płazów grzyba Batrachohytridum dendrobatilis, który jest uważany za jedno z największych zagrożeń dla płazów na całym świecie.

 
Opracowanie i źródła informacji
Jakub Topor

Źródła:
– Własne doświadczenia i obserwacje hodowlane
Literatura:
– Mały słownik zoologiczny „Płazy i gady”, Włodzimierz Juszczyk, PW „Wiedza Powszechna”, Warszawa 1986
Strony internetowe:
– Pipids of the world – http://pddb.org/index.html
– http://amphibia.org.pl/

Post Comment